No to.. Nie mam pomysłu na to opowiadanie.. No i pomyślałam że zrobie opowiadanie 2 . Co wy na to? dziś jeszcze dodam POSTACIE i dodam PROLOG. Jak się uda będzie 1 rozdział, lecz wątpie bo muszę przepisać pare tematów i zrobić lekcje i sie nauczyc.. Ale się postaram!
Tagi:
The end.
27.02.2012 o godz. 17:48
komentuj (0)
Rozdział 25
Zaczęliśmy się do siebie zbliżać i musnęliśmy sobie wargi. Nagle przypomniał mi się Justin i odsunęłam się od Liama.
- Liam nie mogę.. - powiedziałam i spojrzałam na niego ze smutkiem - przepraszam - powiedziałam szeptem i pobiegłam do pokoju. Zbierało mi się do płaczu. Nie chce mu robić szansy.. Coś do niego czuje ale nie jestem pewna, lecz jeszcze nie wyleczyłam się z miłości do Jusa. No ale mówiłam że to mój nowy rozdział życia. Powinnam nie uciekać. Następnym razem nie uciekne. Chce poukładać sobie życie bez Jusa. Nigdy mu nie wybacze. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Zmyłam rozmazany makijaż i nałożyłam nowy. Zeszłam do Liama i usiadłam koło niego na kanapie.
- Przepraszam cię. - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek. Chciałabym w usta no ale muszę się pochamować.. Dopiero co zwiałam.
- Nie myślałem że przyjdziesz.. przepraszam. - powiedział.
- Nic się nie stało. Poprostu jeszcze nie jestem gotowa. - uśmiechnęłam się lekko.
Miesiąc później.
Właśnie jest kwiecień! Bardzo się cieszę, jest już nawet ciepło. Co do Justina, nie miałam z nim kontaktu przez ten miesiąc. No a co z Liamem? Jesteśmy razem, może nie wyleczyłam się z miłości do Jusa, lecz nie jestem pewna uczuć do Liama. Właśnie idę z Liamem po plaży. Jest jakieś 20 stopni. Szliśmy przegiem morza i patrzeliśmy przed siebie.
*************************************************
Ech... sory mam kryzys! Wyprowadziłam się do dziadków a tam nie mam dostępu do kompa -.-. No ale w ten tydzień postaram sie dodawać, może bd miała kompa :D . II sry ze krótki ale chce mi sie spać o.O
Zaczęliśmy się do siebie zbliżać i musnęliśmy sobie wargi. Nagle przypomniał mi się Justin i odsunęłam się od Liama.
- Liam nie mogę.. - powiedziałam i spojrzałam na niego ze smutkiem - przepraszam - powiedziałam szeptem i pobiegłam do pokoju. Zbierało mi się do płaczu. Nie chce mu robić szansy.. Coś do niego czuje ale nie jestem pewna, lecz jeszcze nie wyleczyłam się z miłości do Jusa. No ale mówiłam że to mój nowy rozdział życia. Powinnam nie uciekać. Następnym razem nie uciekne. Chce poukładać sobie życie bez Jusa. Nigdy mu nie wybacze. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Zmyłam rozmazany makijaż i nałożyłam nowy. Zeszłam do Liama i usiadłam koło niego na kanapie.
- Przepraszam cię. - powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek. Chciałabym w usta no ale muszę się pochamować.. Dopiero co zwiałam.
- Nie myślałem że przyjdziesz.. przepraszam. - powiedział.
- Nic się nie stało. Poprostu jeszcze nie jestem gotowa. - uśmiechnęłam się lekko.
Miesiąc później.
Właśnie jest kwiecień! Bardzo się cieszę, jest już nawet ciepło. Co do Justina, nie miałam z nim kontaktu przez ten miesiąc. No a co z Liamem? Jesteśmy razem, może nie wyleczyłam się z miłości do Jusa, lecz nie jestem pewna uczuć do Liama. Właśnie idę z Liamem po plaży. Jest jakieś 20 stopni. Szliśmy przegiem morza i patrzeliśmy przed siebie.
*************************************************
Ech... sory mam kryzys! Wyprowadziłam się do dziadków a tam nie mam dostępu do kompa -.-. No ale w ten tydzień postaram sie dodawać, może bd miała kompa :D . II sry ze krótki ale chce mi sie spać o.O
Tagi:
25
Rozdział 24
- Ale jest za zimno na pływanie. - zauważyłam.
- No a kto powiedział że będziemy pływać?
- nikt - zaśmiałam się. Wsieliśmy do jego samochodu.
Rozmawialiśmy całą drogę. Dojechaliśmy do plaży, Liam zaparkował auto i wysiedliśmy. Usiedliśmy na plaży. Piasek był zimny nawet. No ale mieliśmy koc, więc było nam ciepło w dupke. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, nagle Liam zmienił temat.
- No a jak z Jusem?- spytał. Tego pytania się przestraszyłam.
- Nijak. Nie było go dziś w nocy... Nie wrócił do hotelu. Mam mu troche za złe. No i ... - zawahałam się. - podejrzewam go o zdradę.. - łzy zaczęły mi się zbierać.
- Ojj. Tylko nie płacz. - powiedział lekko zmieszany Liam. On jest dobrym przyjacielem.
- Możemy wracać?- spytałam.
- Spoko. - odpowiedział i zaczęliśmy się zbierać. Zauważyłam jakąś grupkę fotoreporterów. Za nimi były fanki.
- Liam, poczekasz troche? Chciałabym dać autografy fanką.
- Spoko - uśmiechną się . Poszedł do samochodu a ja podeszłam do grupki fanek.
- Cześć laski. - uśmiechnęłam się do fanek.
- Cześć Miley - można powiedzieć że się przekrzykiwały. Stanęłam z każdą i robiłam sobie z nimi zdjęcia. Podpisywałam kartki i plakaty. Ciekawe skąd je mają? hahah. Nie ważne. Podpisałam i pożegnałam się z nimi. Pobiegłam do samochodu Liama. Wsiadłam do niego i odjechaliśmy.
- Długo czekałeś? - spytałam.
- Nie. - uśmiechną się. Wiem że kłamie. Kurde tylko ile czekał? ych. Muszę mu to wynagrodzić. Dałam mu buziaka w policzek.
- A to za co? - spytał i się uśmiechną.
- Za to że czekałeś. Długo czekałeś.
- Bez przesady. - zaśmiał się. Dojechaliśmy do hotelu.
- Dobra muszę iść. Jutro się spotkamy? - spytałam z nadzieją.
- Spoko. Pa . - powiedział i dał mi buziaka w policzek. Wyszłam z samochodu i się pożegnałam. Zobaczyłam przy wejśću dużo fanek i fotoreporterów. Próbowałam się przedostać ale nie mogłam. Trzeba mi załatwić ochroniarza uch. Padały pytania tego typu ,, kto to jest? '' chodziło chyba o Liama. Postanowiłam odpowiedzieć na pare pytań i podpisać fanką plakaty i kartki.
- Kto to jest?
- Ten kto mnie tu podwiózł? Kolega, ma na imie Liam. - uśmiechnęłam się.
- Zdradziłaś kiedyś Justina? - spytał.
- Nigdy. - powiedziałam pewna swoich słów.
- Kochasz Jusa? - spytał. Kurde co za banalne pytania.
- Jasne że tak. - powiedziałam.
- Wiesz że Justin tej nocy wyszedł do klubu wieczorem a wrócił popołudniu? - spytał fotoreporter. Wkurwiłam się i dalej nie odpowiadałam. Weszłam do hotelu i podbiegłam do windy. Zawołałam ją a ona naszczęście była na moim piętrze. Weszłam i wjechałam na moje piętro. Odrazu wybiegłam wręcz do mojego pokoju. Weszłam i zobaczyłam Jusa.
- Co ty sobie wyobrażałeś? - spytałam.
- Ale kochanie o co ci chodzi. ?
- O to że zdradziłeś mnie! Jestem tego pewna.
- Skąd wiesz? - spytał zmieszany.
- No wiesz. Nie ma cię na noc. To co mam pomyśleć? - Nie odpowiedział już. Weszłam do łazienki i spakowałam moje rzeczy. Poszłam do garderoby i spakowałam ubrania. Wzięłam walizkę i wyszłam na hol.
- żartujesz tak? - spytał Jus z łamiącym się głosem.
- Nie Justin.. Z nami koniec - powiedziałam i prawie się rozpłakalam. Odeszłam w strone windy i zadzwoniłam do Liama.
- Hej Liam. - powiedziałam i się popłakłam.
- Hej Miley, co się stało? - spytał z przejęciem.
- Mogę u ciebie zamieszkać? - spytałam.
- Jasne przyjechać po ciebie?
- Jeśli mógłbyś.
- Spoko będę za pare minut. - powiedział i się rozłączył. Podeszłam do taty.
- Hej tato - uśmiechnęłam się blado powstrzymując łzy. Coś mi to nie wychodziło..
- Cześć córciu co się stało? - spytał.
- Możesz wracać do domu. Ja jade do Liama domu. Nie chce znać Jusa.
- Ojej co się stało?
- nie ważne.. - powiedziałam i powstrzymywałam od wybuchnięcia płaczem. Przytuliłam tate.
- Pa . Dozobaczenia w domu. - powiedziałam i poszłam przed hotel. Po chwili przyjechał Liam. Wzięłam walizki i wpakowałam do bagażnika. Wsiadłam na miejsce pasażera i ruszyliśmy.
- Co się stało? - spytał Liam.
- Jus mnie zdradził. - powiedziałam i wybuchnęłam płaczem. - Mówił że mnie kocha, nie zdradzi... - dalej nie mogłam mówić bo góla w gardle mi rosła. Liam już nie pytał. Pojechaliśmy do jego domu. Wyszłam i udałam się do jego domu wcześniej wyciągając moje walizki. Weszłam i rozejrzałam się.
- Ładnie . - powiedziałam. - gdzie mój pokój?
- Jeżeli nie masz nic przeciwko możesz ze mną spać. Bo pokój gościnny jest w remoncie. No ale jak ci coś przeszkadza ze mną to mogę przejść na kanape albo nadmucham sobie materac. - powiedział. Nie chciałam go spychać więc zgodziłam się żeby razem spać. Poszliśmy do jego pokoju. Ma bardzo ładny dom.
- Rozgość się. - powiedział i odszedł. Usiadłam na łóżku i się rozglądnęłam. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam ,, Jus < 3 '' odrzuciłam bez namysłu. Muszę kupić nową karte. No ale to jutro. Dziś rozpoczynam nowe życie, bez Jusa. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w to. Zrobiłam lekki makijaż i wysuszyłam moje włosy. Zeszłam na dół i spojrzałam na Liama. Był jakby szczęśliwy. No nic nie będę go przecież zarażać smutkiem.. Usiadłam koło niego i udawałam że nic sobie z Jusa nie robie. Zaczęliśmy się bawić. Po chwili upadliśmy na podłoge. On na mnie a ja pod nim. Śmialiśmy się i po chwili zapanowała cisza. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać i ........
******************************************
Sorki nie zawsze będzie mi się udawało dodawać codziennie. Dziś jestem chora ! no i dobrze, próbuje nie zdrowieć bo nie chce iść do szkoły. :D . Teraz jak mam wolne to postaram się może dodać dziś nn! ;D no a jak nie to jutro jak będę miała wolne heh! . Too ja będę już pisać 25. No właśnie, nie spodziewałam się że dojde do 20 -.-. XD
- Ale jest za zimno na pływanie. - zauważyłam.
- No a kto powiedział że będziemy pływać?
- nikt - zaśmiałam się. Wsieliśmy do jego samochodu.
Rozmawialiśmy całą drogę. Dojechaliśmy do plaży, Liam zaparkował auto i wysiedliśmy. Usiedliśmy na plaży. Piasek był zimny nawet. No ale mieliśmy koc, więc było nam ciepło w dupke. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, nagle Liam zmienił temat.
- No a jak z Jusem?- spytał. Tego pytania się przestraszyłam.
- Nijak. Nie było go dziś w nocy... Nie wrócił do hotelu. Mam mu troche za złe. No i ... - zawahałam się. - podejrzewam go o zdradę.. - łzy zaczęły mi się zbierać.
- Ojj. Tylko nie płacz. - powiedział lekko zmieszany Liam. On jest dobrym przyjacielem.
- Możemy wracać?- spytałam.
- Spoko. - odpowiedział i zaczęliśmy się zbierać. Zauważyłam jakąś grupkę fotoreporterów. Za nimi były fanki.
- Liam, poczekasz troche? Chciałabym dać autografy fanką.
- Spoko - uśmiechną się . Poszedł do samochodu a ja podeszłam do grupki fanek.
- Cześć laski. - uśmiechnęłam się do fanek.
- Cześć Miley - można powiedzieć że się przekrzykiwały. Stanęłam z każdą i robiłam sobie z nimi zdjęcia. Podpisywałam kartki i plakaty. Ciekawe skąd je mają? hahah. Nie ważne. Podpisałam i pożegnałam się z nimi. Pobiegłam do samochodu Liama. Wsiadłam do niego i odjechaliśmy.
- Długo czekałeś? - spytałam.
- Nie. - uśmiechną się. Wiem że kłamie. Kurde tylko ile czekał? ych. Muszę mu to wynagrodzić. Dałam mu buziaka w policzek.
- A to za co? - spytał i się uśmiechną.
- Za to że czekałeś. Długo czekałeś.
- Bez przesady. - zaśmiał się. Dojechaliśmy do hotelu.
- Dobra muszę iść. Jutro się spotkamy? - spytałam z nadzieją.
- Spoko. Pa . - powiedział i dał mi buziaka w policzek. Wyszłam z samochodu i się pożegnałam. Zobaczyłam przy wejśću dużo fanek i fotoreporterów. Próbowałam się przedostać ale nie mogłam. Trzeba mi załatwić ochroniarza uch. Padały pytania tego typu ,, kto to jest? '' chodziło chyba o Liama. Postanowiłam odpowiedzieć na pare pytań i podpisać fanką plakaty i kartki.
- Kto to jest?
- Ten kto mnie tu podwiózł? Kolega, ma na imie Liam. - uśmiechnęłam się.
- Zdradziłaś kiedyś Justina? - spytał.
- Nigdy. - powiedziałam pewna swoich słów.
- Kochasz Jusa? - spytał. Kurde co za banalne pytania.
- Jasne że tak. - powiedziałam.
- Wiesz że Justin tej nocy wyszedł do klubu wieczorem a wrócił popołudniu? - spytał fotoreporter. Wkurwiłam się i dalej nie odpowiadałam. Weszłam do hotelu i podbiegłam do windy. Zawołałam ją a ona naszczęście była na moim piętrze. Weszłam i wjechałam na moje piętro. Odrazu wybiegłam wręcz do mojego pokoju. Weszłam i zobaczyłam Jusa.
- Co ty sobie wyobrażałeś? - spytałam.
- Ale kochanie o co ci chodzi. ?
- O to że zdradziłeś mnie! Jestem tego pewna.
- Skąd wiesz? - spytał zmieszany.
- No wiesz. Nie ma cię na noc. To co mam pomyśleć? - Nie odpowiedział już. Weszłam do łazienki i spakowałam moje rzeczy. Poszłam do garderoby i spakowałam ubrania. Wzięłam walizkę i wyszłam na hol.
- żartujesz tak? - spytał Jus z łamiącym się głosem.
- Nie Justin.. Z nami koniec - powiedziałam i prawie się rozpłakalam. Odeszłam w strone windy i zadzwoniłam do Liama.
- Hej Liam. - powiedziałam i się popłakłam.
- Hej Miley, co się stało? - spytał z przejęciem.
- Mogę u ciebie zamieszkać? - spytałam.
- Jasne przyjechać po ciebie?
- Jeśli mógłbyś.
- Spoko będę za pare minut. - powiedział i się rozłączył. Podeszłam do taty.
- Hej tato - uśmiechnęłam się blado powstrzymując łzy. Coś mi to nie wychodziło..
- Cześć córciu co się stało? - spytał.
- Możesz wracać do domu. Ja jade do Liama domu. Nie chce znać Jusa.
- Ojej co się stało?
- nie ważne.. - powiedziałam i powstrzymywałam od wybuchnięcia płaczem. Przytuliłam tate.
- Pa . Dozobaczenia w domu. - powiedziałam i poszłam przed hotel. Po chwili przyjechał Liam. Wzięłam walizki i wpakowałam do bagażnika. Wsiadłam na miejsce pasażera i ruszyliśmy.
- Co się stało? - spytał Liam.
- Jus mnie zdradził. - powiedziałam i wybuchnęłam płaczem. - Mówił że mnie kocha, nie zdradzi... - dalej nie mogłam mówić bo góla w gardle mi rosła. Liam już nie pytał. Pojechaliśmy do jego domu. Wyszłam i udałam się do jego domu wcześniej wyciągając moje walizki. Weszłam i rozejrzałam się.
- Ładnie . - powiedziałam. - gdzie mój pokój?
- Jeżeli nie masz nic przeciwko możesz ze mną spać. Bo pokój gościnny jest w remoncie. No ale jak ci coś przeszkadza ze mną to mogę przejść na kanape albo nadmucham sobie materac. - powiedział. Nie chciałam go spychać więc zgodziłam się żeby razem spać. Poszliśmy do jego pokoju. Ma bardzo ładny dom.
- Rozgość się. - powiedział i odszedł. Usiadłam na łóżku i się rozglądnęłam. Nagle zadzwonił mój telefon. Spojrzałam ,, Jus < 3 '' odrzuciłam bez namysłu. Muszę kupić nową karte. No ale to jutro. Dziś rozpoczynam nowe życie, bez Jusa. Poszłam do łazienki się ogarnąć. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w to. Zrobiłam lekki makijaż i wysuszyłam moje włosy. Zeszłam na dół i spojrzałam na Liama. Był jakby szczęśliwy. No nic nie będę go przecież zarażać smutkiem.. Usiadłam koło niego i udawałam że nic sobie z Jusa nie robie. Zaczęliśmy się bawić. Po chwili upadliśmy na podłoge. On na mnie a ja pod nim. Śmialiśmy się i po chwili zapanowała cisza. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać i ........
******************************************
Sorki nie zawsze będzie mi się udawało dodawać codziennie. Dziś jestem chora ! no i dobrze, próbuje nie zdrowieć bo nie chce iść do szkoły. :D . Teraz jak mam wolne to postaram się może dodać dziś nn! ;D no a jak nie to jutro jak będę miała wolne heh! . Too ja będę już pisać 25. No właśnie, nie spodziewałam się że dojde do 20 -.-. XD
Tagi:
24
Rozdział 23
Nagle ktoś zapukał. Podszedłem do drzwi i je lekko uchyliłem. Wyjrzałem przez szpare i zobaczyłem Chrisa. Odrazu na jego widok zrobiło mi się lepiej. Pogadam z nim.
- Siema młody! - powiedziałem otwierając drzwi.
- Siema stary! - walneliśmy misiaczka i wpuściłem go do pokoju.
- Co tam u ciebie? - walną smajla Chris.
- Źle... Zdradziłem Miley i nie wiem co mam zrobić.
- Oj... Kłopocik. Ja bym nie mówił. - Jebną znowu Smajla. W tej sytuacji ten smajl mnie wnerwiał.
- No też tak pomyślałem żeby nie mówić. No ale nie chce jej okłamywać... - powiedziałem smutno.
* Oczami Miley *
Wstałam rano o 8 i nie było przy mnie Jusa. Może mu coś wypadło. No ale by zadzwonił! Achh.. Martwie się o niego.. Podreptałam do łazienki po drodze zaczepiając o garderobe. Weszłam pod prysznic. Umyłam się. Wyszłam. Wysuszyłam, pomalowałam i ubrałam. Wyszłam z łazienki i spakowałam rzeczy do torebki. Wzięłam kluczyki do samochodu i poszłam na parking. Oczywiście dużo było paparazzich. Dojechałam do studia w 20 minut tak jak wczoraj. Już od przekroczenia progu makijażystki mnie porwały do mojej garderoby. Przebrałam się, zrobyły mi fryzure i pomalowały. Nie wiem po co to wszystko ach.. Nie ważne. Poszłam do reżysera i po chwili wszyscy pojechaliśmy nagrywać.
* 6 godzin później. *
Omg. Reżyser dziś ma chyba zły dzień bo się czepia wszystkich o wszystko. Nawet o drobnostkę którą można poprawić w tych programach.. Wróciłam do apartamentu a tam Chris z grobową miną a Jus jakby smutny. Właśnie! nie było go całą noc. Oburzyłam się i rzuciłam torbe na łóżko i poszłam do garderoby. Wybrałam ciuchy i poszłam do łazienki. Weszłam po prysznic i się umyłam. Wyszłam spod prysznica otulona puchowym ręczniczkiem. Wysuszyłam włosy, umyłam zęby i wytarłam dokładnie ciało. Ubrałam się i zrobiłam makijaż. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się do garderoby. Wybrałam dodatki z mojej szkatułki. Poszłam po torebke bo byłam umówiona z Liamem. Podoba mi się, no ale mam Jusa. No nie? Wyszłam bez słowa z apartamentu bo mam focha. Zawołałam winde i po chwili do niej wsiadłam. Zjechałam na sam dół i wyszłam z niej. Zobaczyłam przy recepcji Liama. Pierwszy raz od wejścia do hotelu się uśmiechnęłam. Podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek.
- To gdzie idziemy? - spytałam.
- Niee wiem. Może na plaże?
- Ale jest za zimno na pływanie. - zauważyłam.
- No a kto powiedział że będziemy pływać?
- nikt - zaśmiałam się. Wsieliśmy do jego samochodu.
*************************************
Sorki nie mam czasu, tera mam dużo sprawdzianów . Nauczyciele się uwzieli na mnie...
Nagle ktoś zapukał. Podszedłem do drzwi i je lekko uchyliłem. Wyjrzałem przez szpare i zobaczyłem Chrisa. Odrazu na jego widok zrobiło mi się lepiej. Pogadam z nim.
- Siema młody! - powiedziałem otwierając drzwi.
- Siema stary! - walneliśmy misiaczka i wpuściłem go do pokoju.
- Co tam u ciebie? - walną smajla Chris.
- Źle... Zdradziłem Miley i nie wiem co mam zrobić.
- Oj... Kłopocik. Ja bym nie mówił. - Jebną znowu Smajla. W tej sytuacji ten smajl mnie wnerwiał.
- No też tak pomyślałem żeby nie mówić. No ale nie chce jej okłamywać... - powiedziałem smutno.
* Oczami Miley *
Wstałam rano o 8 i nie było przy mnie Jusa. Może mu coś wypadło. No ale by zadzwonił! Achh.. Martwie się o niego.. Podreptałam do łazienki po drodze zaczepiając o garderobe. Weszłam pod prysznic. Umyłam się. Wyszłam. Wysuszyłam, pomalowałam i ubrałam. Wyszłam z łazienki i spakowałam rzeczy do torebki. Wzięłam kluczyki do samochodu i poszłam na parking. Oczywiście dużo było paparazzich. Dojechałam do studia w 20 minut tak jak wczoraj. Już od przekroczenia progu makijażystki mnie porwały do mojej garderoby. Przebrałam się, zrobyły mi fryzure i pomalowały. Nie wiem po co to wszystko ach.. Nie ważne. Poszłam do reżysera i po chwili wszyscy pojechaliśmy nagrywać.
* 6 godzin później. *
Omg. Reżyser dziś ma chyba zły dzień bo się czepia wszystkich o wszystko. Nawet o drobnostkę którą można poprawić w tych programach.. Wróciłam do apartamentu a tam Chris z grobową miną a Jus jakby smutny. Właśnie! nie było go całą noc. Oburzyłam się i rzuciłam torbe na łóżko i poszłam do garderoby. Wybrałam ciuchy i poszłam do łazienki. Weszłam po prysznic i się umyłam. Wyszłam spod prysznica otulona puchowym ręczniczkiem. Wysuszyłam włosy, umyłam zęby i wytarłam dokładnie ciało. Ubrałam się i zrobiłam makijaż. Wyszłam z łazienki i pokierowałam się do garderoby. Wybrałam dodatki z mojej szkatułki. Poszłam po torebke bo byłam umówiona z Liamem. Podoba mi się, no ale mam Jusa. No nie? Wyszłam bez słowa z apartamentu bo mam focha. Zawołałam winde i po chwili do niej wsiadłam. Zjechałam na sam dół i wyszłam z niej. Zobaczyłam przy recepcji Liama. Pierwszy raz od wejścia do hotelu się uśmiechnęłam. Podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek.
- To gdzie idziemy? - spytałam.
- Niee wiem. Może na plaże?
- Ale jest za zimno na pływanie. - zauważyłam.
- No a kto powiedział że będziemy pływać?
- nikt - zaśmiałam się. Wsieliśmy do jego samochodu.
*************************************
Sorki nie mam czasu, tera mam dużo sprawdzianów . Nauczyciele się uwzieli na mnie...
Tagi:
23
Rano
Obudziłam się nago o 7 z pomocą budzika. Spojrzałam na Jusa. Słodko spał. Wstałam i pobiegłam do garderoby. Wybrałam ubranie na dziś i poszłam do łazienki. Wzięłam 10 minutowy prysznic i wysuszyłam włosy myjąc zęby. Ubrałam, uczesałam i zrobiłam makijaż sobie. Podeszłam do łóżka i zaczęłam budzić Jusa który lekko podchrapiwał. Wyglądał słodko. Obudziłam Jusa a on się tylko uśmiechną i położył na 2 boku...
- Justin!
- tak? - spytał dziecinnie
- Wstawaj bo się spóźnimy na plan.
- Eech.. Miley?
- Słucham?
- Nie mów słucham bo cię wyrucham - zaśmiał się Jus, a ja wybuchłam śmiechem. Jus wstał i poszedł do garderoby a po chwili poszedł do łazienki. Usiadłam w fotelu i wypiłam kawkę, którą mi przyniosła obsługa. No bo można zamawać i przyniosą do pokoju. Wzięłam jakieś kolorowe czasopismo i zaczęłam czytać. Przeczytałam że jestem najlepiej ubraną dziewczyną. Narazie.... W końcu znajdzie się ktoś lepszy... Po chwili wyszedł z łazienki Jus. Zeszłam do holu z Jusem i spojrzałam na zegarek. Wskazywało na to że jeszcze pół godziny do 9. Poszliśmy do samochodu, który musiał prowadzić Jus. Weszliśmy i odrazu ruszyliśmy. Jechaliśmy w ciszy. No a to ci ciekawostka. Zawsze było duużo tematów do rozmów. Po 20 minutach dojechaliśmy. Weszliśmy do budynku i odrazu się na mnie rzuciły makijażystki. Zabrały mnie do osobnego pokoju. Pomalowały mnie i uczesały. Wyszłam i usłyszałam kłótnie. Szłam za dźwiękiem. W końcu dotarłam pod drzwi. Jakieś drzwi. Lekko je uchyliłam i zobaczyłam Jusa i tego całego reżysera.. Uchyliłam bardziej drzwi i zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Uśmiechnęłam się lekko do niego i spojrzałam na Jusa.
- Co się stało? Słychać było was aż u mnie w garderobie. - powiedziałam.
- On chce mnie wywalić i wstawić zamiast mnie tego całego.... - przerwał i spojrzał na niego. - Jak ty właściwie masz na imie?
- Liam Hemsworth.
- On chce mnie wywalić i wstawić zamiast mnie tego całego Liama Hamsworth'a ! - wrzasną wkurzony Jus aż się wystraszyłam.
- Oj koleś nie wrzeszcz tak. - uśmiechną się. Ma łądny uśmiech muszę powiedzieć. Jest przystojny no i... STOP! Miley o czym ty myślisz?! Masz cudownego Jusa.! Z zamyślenia wyrwał mnie reżyser.
- Tak będzie i koniec!
- Chodź Miley! Idziemy! - krzykną. Smutno mi się zrobiło. To moja można powiedzieć szansa, a on chce mi ją ''zabrać''. Spojrzałam na niego bezradnie.
- Nie Miley zostaje! - krzykną reżyser a wkurzony Jus wyszedł.
- No to do roboty! - powiedział radośnie Liam. Poszedł się przyszykować a ja wróciłam do mojej garderoby. Ubrałam wybrane ciuchy przez moją makijażystke. Po chwili się przebrałam. Poszłam do reżysera a on zabrał w nas w potrzebne miejsca.
* Oczami Jusa. *
Wkurzyłem się na Miley. Wyrzucają mnie a ona nic nie robi. Poszedłem do hotelu. Siedziałem w apartamencie do wieczora a jej jeszcze nie było! Postanowiłem wyjść do klubu. Przebrałem się i wyszedłem z hotelu. Zacząłem się kierować w strone klubu. Po paru minutach doszedłem. Usiadłem przy barze i rozpocząłem kolejkę. Siedziałem i piłem może z 20 minut. Podeszła do mnie jakaś nawet ładna dziewczyna. Podała mi jakiegoś drinka, a ja spojrzałem na nią.
- Specjalny drink, dla specjalnego gościa. - powiedziała i się uśmiechnęła słodko. Jaka ona piękna!! Wziąłem od niej tego drinka i wypiliśmy. Poszliśmy tańczyć. Ocierała się seksownie o moje krocze cały czas. W końcu nie wytrzymałem i poszedłem z nią do ustronnego pokoju. Wszedłem i odrazu zacząłem ją rozbierać.
* Oczami Miley *
Fajnie się pracuje z Liamem. Po pracy zaproponował mi pójść na kawe, ciasteczko czy coś takiego. Bez namysłu się zgodziłam. No a Kube wywalili. Reżyser robił jakieś poprawki i wyrzucał ludzi nie pasujących do filmu. Naszczęście mnie nie wywalił. Zdradził nam nazwe tego filmu - Last Song ( tł. Ostatnia piosenka ). No to poszłam z nim na te kawe. Całą droge rozmawialiśmy. Niestety Jus zabrał mi samochód więc nie miałam jak wrócić. Po paru minutach dotarliśmy do jakiejś kafejki. Weszłam z nim i poszliśmy zamówić kawkę i jakieś ciacho. Oczywiście się uparł i zapłacił za wszystko. Zjedliśmy. Spojrzałam na zegarek była 19. Spojrzałam na Liama i się uśmiechnęłam.
- Justin to twój chłopak tak? - spytał Liam.
- Tak. - uśmiechnęłam się.
- Tylko się nie bój. Poprostu pytam. - Muszę przyznać że zapomniałam o nim.
- Liam, powinnam wracać.. - powiedziałam - Jest 19. - dopowiedziałam, żeby nie pomyślał że się przestraszyłam przez to głupie pytanie. Liam przytakną i wyszliśmy. Wsiedliśmy do samochodu i całą drogę romawialiśmy. Dowiedziałam się że zabrał mnie na koniec miasta, więcdo droga zajęła nam jakąś godzine? Dojechaliśmy a ja wysiadłam. Nie wiem czemu ale on też. Podeszłam do niego.
- Dziękuje. - uśmiechnęłam się słodko. On się spojrzał na mnie i położył palec na policzku.
- Co? Spokojnie czysty jesteś. - Powiedziałam i się uśmiechnęłam. Jestem dobrą aktorką.
- Och! No nie chodzi o to! Daj buziaka - uśmiechną się i ponownie przyłożył palec do policzka
- Och! Aha! - Zaśmiałam się i dałam mu buziaka.
- To dozobaczenia jutro. - powiedział.
- Jasne do zobaczenia. - pomachałam mu i poszłam do apartamentu. Weszłam i zobaczyłam że nie ma Jusa. Zadzwoniłam do niego, drugi raz, trzeci, czwarty.......dwudziesty. No i nic... Przepadł! Kurwa gdzie on?! Położyłam się w łóżku i zaczęłam czekać. Chyba tak po godzinie zasnęłam
* RANO + OCZAMI JUSA. *
Obudziłem się ze strasznym bólem głowy. Spojrzałem w prawo i zobaczyłem....... Yyy..... Ona to byyła taa...... Nie pamiętam jej imienia. Była naga i ja również. Wstałem i odrazu się ubrałem. Wybiegłem z klubu ile sił w nogach i pojechałem do apartamentu. Wszedłem do pokoju. Nie zastałem nikogo. Spojrzałem na zegarek. No tak... Jest przecie 12 ! Wkurzony na siebie usiadłem na łóżku. Postanowiłem nic nie mówić Miley. Nagle ktoś zapukał.
***************************************
Przepraszam że nie dodawałam nn. No ale miałam dużo nauki i dużo sprawdzianów... Mam nadzieje że się nie gniewacie?
Obudziłam się nago o 7 z pomocą budzika. Spojrzałam na Jusa. Słodko spał. Wstałam i pobiegłam do garderoby. Wybrałam ubranie na dziś i poszłam do łazienki. Wzięłam 10 minutowy prysznic i wysuszyłam włosy myjąc zęby. Ubrałam, uczesałam i zrobiłam makijaż sobie. Podeszłam do łóżka i zaczęłam budzić Jusa który lekko podchrapiwał. Wyglądał słodko. Obudziłam Jusa a on się tylko uśmiechną i położył na 2 boku...
- Justin!
- tak? - spytał dziecinnie
- Wstawaj bo się spóźnimy na plan.
- Eech.. Miley?
- Słucham?
- Nie mów słucham bo cię wyrucham - zaśmiał się Jus, a ja wybuchłam śmiechem. Jus wstał i poszedł do garderoby a po chwili poszedł do łazienki. Usiadłam w fotelu i wypiłam kawkę, którą mi przyniosła obsługa. No bo można zamawać i przyniosą do pokoju. Wzięłam jakieś kolorowe czasopismo i zaczęłam czytać. Przeczytałam że jestem najlepiej ubraną dziewczyną. Narazie.... W końcu znajdzie się ktoś lepszy... Po chwili wyszedł z łazienki Jus. Zeszłam do holu z Jusem i spojrzałam na zegarek. Wskazywało na to że jeszcze pół godziny do 9. Poszliśmy do samochodu, który musiał prowadzić Jus. Weszliśmy i odrazu ruszyliśmy. Jechaliśmy w ciszy. No a to ci ciekawostka. Zawsze było duużo tematów do rozmów. Po 20 minutach dojechaliśmy. Weszliśmy do budynku i odrazu się na mnie rzuciły makijażystki. Zabrały mnie do osobnego pokoju. Pomalowały mnie i uczesały. Wyszłam i usłyszałam kłótnie. Szłam za dźwiękiem. W końcu dotarłam pod drzwi. Jakieś drzwi. Lekko je uchyliłam i zobaczyłam Jusa i tego całego reżysera.. Uchyliłam bardziej drzwi i zobaczyłam jakiegoś chłopaka. Uśmiechnęłam się lekko do niego i spojrzałam na Jusa.
- Co się stało? Słychać było was aż u mnie w garderobie. - powiedziałam.
- On chce mnie wywalić i wstawić zamiast mnie tego całego.... - przerwał i spojrzał na niego. - Jak ty właściwie masz na imie?
- Liam Hemsworth.
- On chce mnie wywalić i wstawić zamiast mnie tego całego Liama Hamsworth'a ! - wrzasną wkurzony Jus aż się wystraszyłam.
- Oj koleś nie wrzeszcz tak. - uśmiechną się. Ma łądny uśmiech muszę powiedzieć. Jest przystojny no i... STOP! Miley o czym ty myślisz?! Masz cudownego Jusa.! Z zamyślenia wyrwał mnie reżyser.
- Tak będzie i koniec!
- Chodź Miley! Idziemy! - krzykną. Smutno mi się zrobiło. To moja można powiedzieć szansa, a on chce mi ją ''zabrać''. Spojrzałam na niego bezradnie.
- Nie Miley zostaje! - krzykną reżyser a wkurzony Jus wyszedł.
- No to do roboty! - powiedział radośnie Liam. Poszedł się przyszykować a ja wróciłam do mojej garderoby. Ubrałam wybrane ciuchy przez moją makijażystke. Po chwili się przebrałam. Poszłam do reżysera a on zabrał w nas w potrzebne miejsca.
* Oczami Jusa. *
Wkurzyłem się na Miley. Wyrzucają mnie a ona nic nie robi. Poszedłem do hotelu. Siedziałem w apartamencie do wieczora a jej jeszcze nie było! Postanowiłem wyjść do klubu. Przebrałem się i wyszedłem z hotelu. Zacząłem się kierować w strone klubu. Po paru minutach doszedłem. Usiadłem przy barze i rozpocząłem kolejkę. Siedziałem i piłem może z 20 minut. Podeszła do mnie jakaś nawet ładna dziewczyna. Podała mi jakiegoś drinka, a ja spojrzałem na nią.
- Specjalny drink, dla specjalnego gościa. - powiedziała i się uśmiechnęła słodko. Jaka ona piękna!! Wziąłem od niej tego drinka i wypiliśmy. Poszliśmy tańczyć. Ocierała się seksownie o moje krocze cały czas. W końcu nie wytrzymałem i poszedłem z nią do ustronnego pokoju. Wszedłem i odrazu zacząłem ją rozbierać.
* Oczami Miley *
Fajnie się pracuje z Liamem. Po pracy zaproponował mi pójść na kawe, ciasteczko czy coś takiego. Bez namysłu się zgodziłam. No a Kube wywalili. Reżyser robił jakieś poprawki i wyrzucał ludzi nie pasujących do filmu. Naszczęście mnie nie wywalił. Zdradził nam nazwe tego filmu - Last Song ( tł. Ostatnia piosenka ). No to poszłam z nim na te kawe. Całą droge rozmawialiśmy. Niestety Jus zabrał mi samochód więc nie miałam jak wrócić. Po paru minutach dotarliśmy do jakiejś kafejki. Weszłam z nim i poszliśmy zamówić kawkę i jakieś ciacho. Oczywiście się uparł i zapłacił za wszystko. Zjedliśmy. Spojrzałam na zegarek była 19. Spojrzałam na Liama i się uśmiechnęłam.
- Justin to twój chłopak tak? - spytał Liam.
- Tak. - uśmiechnęłam się.
- Tylko się nie bój. Poprostu pytam. - Muszę przyznać że zapomniałam o nim.
- Liam, powinnam wracać.. - powiedziałam - Jest 19. - dopowiedziałam, żeby nie pomyślał że się przestraszyłam przez to głupie pytanie. Liam przytakną i wyszliśmy. Wsiedliśmy do samochodu i całą drogę romawialiśmy. Dowiedziałam się że zabrał mnie na koniec miasta, więcdo droga zajęła nam jakąś godzine? Dojechaliśmy a ja wysiadłam. Nie wiem czemu ale on też. Podeszłam do niego.
- Dziękuje. - uśmiechnęłam się słodko. On się spojrzał na mnie i położył palec na policzku.
- Co? Spokojnie czysty jesteś. - Powiedziałam i się uśmiechnęłam. Jestem dobrą aktorką.
- Och! No nie chodzi o to! Daj buziaka - uśmiechną się i ponownie przyłożył palec do policzka
- Och! Aha! - Zaśmiałam się i dałam mu buziaka.
- To dozobaczenia jutro. - powiedział.
- Jasne do zobaczenia. - pomachałam mu i poszłam do apartamentu. Weszłam i zobaczyłam że nie ma Jusa. Zadzwoniłam do niego, drugi raz, trzeci, czwarty.......dwudziesty. No i nic... Przepadł! Kurwa gdzie on?! Położyłam się w łóżku i zaczęłam czekać. Chyba tak po godzinie zasnęłam
* RANO + OCZAMI JUSA. *
Obudziłem się ze strasznym bólem głowy. Spojrzałem w prawo i zobaczyłem....... Yyy..... Ona to byyła taa...... Nie pamiętam jej imienia. Była naga i ja również. Wstałem i odrazu się ubrałem. Wybiegłem z klubu ile sił w nogach i pojechałem do apartamentu. Wszedłem do pokoju. Nie zastałem nikogo. Spojrzałem na zegarek. No tak... Jest przecie 12 ! Wkurzony na siebie usiadłem na łóżku. Postanowiłem nic nie mówić Miley. Nagle ktoś zapukał.
***************************************
Przepraszam że nie dodawałam nn. No ale miałam dużo nauki i dużo sprawdzianów... Mam nadzieje że się nie gniewacie?
Tagi:
22
Rozdział 21
Tańczyliśmy wolno, do wolnej muzyki patrząc sobie głęboko w oczy. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać, nasze usta dzieliły milimetry i...zadzwonił telefon Jusa. Wkurzony spojrzał na wyświetlacz. Spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem i odszedł do innego pokoju.
*Oczami Jusa*
Zaczęliśmy się do siebie zbliżać, prawie się pocałowaliśmy, lecz głupi ja nie wyłączyłem telefonu, ktoś ma świetne wyczucie czasu. Odeszliśmy od siebie na krok, spojrzałem na wyświetlacz - Scooter - Czego chce?! Spojrzałem przepraszająco na Miley i odszedłem do innego pokoju. Odebrałem.
- CZEGO?! - krzyknąłem szeptem
- Chciałem ci powiedzieć że jutro na 9 masz być na planie i załatwiłem ci na 19 wywiad jutro ok?
- Super, przerwałeś taką chwile przypominając mi o jakimś głupim filmie?! No a nie mogłeś mi o wywiadzie powiedzieć jutro?! - zdenerwowałem się.
- Oj, sorki to pa - powiedział i się rozłączył. Wkurzony wyszedłem z pokoju i zobaczyłem Miley siedzącą przy stole. Jaka ona jest idealna. Podszedłem do stolika i usiadłem naprzeciwko niej. Ona się tylko lekko uśmiechnęła patrząc na mnie.
- Miley, jutro będę miał wywiad przyjdziesz ze mną?
- Jasne. - powiedziała i się uśmiechnęła.
- Wracamy? - spytałem.
- Okej - odpowiedziała Miley. Zebraliśmy rzeczy i wyszliśmy. Wszystko zostało zapłacone wczoraj. Wsiedliśmy do limuzyny i pojechaliśmy do hotelu. Dojechaliśmy po 3 godzinach, ponieważ były korki. Wysiedliśmy z limuzyny i poszliśmy do pokoju. Miley poszła do łazienki się umyć. Spojrzałem na telefon i zobaczyłem że jest godzina 17. Wziąłem laptopa i spojrzałem na twittera.
*Oczami Miley*
Wzięłam rzeczy z walizki i poszłam do łazienki. Nalałam do wanny wody i zrobiłam piane. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Siedziałam w niej jakieś 30 minut i woda zrobiła się zimna, więc wyszłam. Otuliłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy. Ubrałam się i zrobiłam makijaż. Ułożyłam włosy i wyszłam. Justin siedział na łóżku z laptopem na kolanach.
- Justin ja pójdę się przejść ok?
- Spoko, mogę iść z tobą?
- Jak chcesz. - powiedziałam z uśmiechem. Justin spojrzał na mnie i zerwał się do łazienki. Po 5 minutach wyszedł w ręczniku na biodrach. Zerwałabym z niego ten ręcznik. Spuściłam wzrok żeby go nie widzieć. Poszedł do garderoby i po 2 minutach wyszedł z niej ubrany. Podszedł do mnie i dał mi całusa, oczywiście odwzajemniłam. Wyszliśmy z hotelu w czapkach i okularach. Zwiedzaliśmy miasto jakieś 3 godziny. Dawno jest już ciemno, raczej było już ciemno jak wyszliśmy. Właśnie dochodzimy z Jusem do hotelu. Spojrzałam na wejście, gdzie było pełno fotoreporterów. Wiedziałam że mogą się skapnąć że to my, więc wzięłam Jusa za rękę i wprowadziłam w jakąś uliczkę. Wzięłam z torby szalik i go owinęłam. Siebie również owinęłam szalikiem. Nałożyłam okulary i kapelusze.
- Po co to? - spytał rozbawiony Jus.
- Żeby nas nie rozpoznali. - powiedziałam na co Jus się zaśmiał. Weszliśmy do hotelu i nikt nas nie poznał. Juhu! Mądra ja . Weszliśmy do naszego pokoju. Odrazu pobiegłam do łazienki po drodze zgarniając piżamkę. Umyłam się i przebrałam w piżamkę. Zmyłam makijaż i wyszłam z łazienki. Jus leżał na łóżku z głową w dół.
- Jaka ty ładna - powiedział i odwrócił głowę.
- No a teraz ładniejsza - powiedział na co zaśmiałam się. Położyłam się do łóżka a Jus poszedł do łazienki. Po chwili wyszedł z niej i położył się obok mnie. Patrzyłam mu w oczy a on mi. Zbiliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy się. Pocałunki przerodziły się w bardziej namiętne. W końcu usiadł na mnie nie przestając mnie całować.
****************************************
Byłby dłuuższy i byłby wczoraj ale nie miałam czasu... Dziś mam dużo nauki jeszcze musze matmy się uczyć yyych! Dobra mam nadzieje że się nie gniewacie?? .
Tańczyliśmy wolno, do wolnej muzyki patrząc sobie głęboko w oczy. Zaczęliśmy się do siebie zbliżać, nasze usta dzieliły milimetry i...zadzwonił telefon Jusa. Wkurzony spojrzał na wyświetlacz. Spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem i odszedł do innego pokoju.
*Oczami Jusa*
Zaczęliśmy się do siebie zbliżać, prawie się pocałowaliśmy, lecz głupi ja nie wyłączyłem telefonu, ktoś ma świetne wyczucie czasu. Odeszliśmy od siebie na krok, spojrzałem na wyświetlacz - Scooter - Czego chce?! Spojrzałem przepraszająco na Miley i odszedłem do innego pokoju. Odebrałem.
- CZEGO?! - krzyknąłem szeptem
- Chciałem ci powiedzieć że jutro na 9 masz być na planie i załatwiłem ci na 19 wywiad jutro ok?
- Super, przerwałeś taką chwile przypominając mi o jakimś głupim filmie?! No a nie mogłeś mi o wywiadzie powiedzieć jutro?! - zdenerwowałem się.
- Oj, sorki to pa - powiedział i się rozłączył. Wkurzony wyszedłem z pokoju i zobaczyłem Miley siedzącą przy stole. Jaka ona jest idealna. Podszedłem do stolika i usiadłem naprzeciwko niej. Ona się tylko lekko uśmiechnęła patrząc na mnie.
- Miley, jutro będę miał wywiad przyjdziesz ze mną?
- Jasne. - powiedziała i się uśmiechnęła.
- Wracamy? - spytałem.
- Okej - odpowiedziała Miley. Zebraliśmy rzeczy i wyszliśmy. Wszystko zostało zapłacone wczoraj. Wsiedliśmy do limuzyny i pojechaliśmy do hotelu. Dojechaliśmy po 3 godzinach, ponieważ były korki. Wysiedliśmy z limuzyny i poszliśmy do pokoju. Miley poszła do łazienki się umyć. Spojrzałem na telefon i zobaczyłem że jest godzina 17. Wziąłem laptopa i spojrzałem na twittera.
*Oczami Miley*
Wzięłam rzeczy z walizki i poszłam do łazienki. Nalałam do wanny wody i zrobiłam piane. Rozebrałam się i weszłam do wanny. Siedziałam w niej jakieś 30 minut i woda zrobiła się zimna, więc wyszłam. Otuliłam się ręcznikiem i wysuszyłam włosy. Ubrałam się i zrobiłam makijaż. Ułożyłam włosy i wyszłam. Justin siedział na łóżku z laptopem na kolanach.
- Justin ja pójdę się przejść ok?
- Spoko, mogę iść z tobą?
- Jak chcesz. - powiedziałam z uśmiechem. Justin spojrzał na mnie i zerwał się do łazienki. Po 5 minutach wyszedł w ręczniku na biodrach. Zerwałabym z niego ten ręcznik. Spuściłam wzrok żeby go nie widzieć. Poszedł do garderoby i po 2 minutach wyszedł z niej ubrany. Podszedł do mnie i dał mi całusa, oczywiście odwzajemniłam. Wyszliśmy z hotelu w czapkach i okularach. Zwiedzaliśmy miasto jakieś 3 godziny. Dawno jest już ciemno, raczej było już ciemno jak wyszliśmy. Właśnie dochodzimy z Jusem do hotelu. Spojrzałam na wejście, gdzie było pełno fotoreporterów. Wiedziałam że mogą się skapnąć że to my, więc wzięłam Jusa za rękę i wprowadziłam w jakąś uliczkę. Wzięłam z torby szalik i go owinęłam. Siebie również owinęłam szalikiem. Nałożyłam okulary i kapelusze.
- Po co to? - spytał rozbawiony Jus.
- Żeby nas nie rozpoznali. - powiedziałam na co Jus się zaśmiał. Weszliśmy do hotelu i nikt nas nie poznał. Juhu! Mądra ja . Weszliśmy do naszego pokoju. Odrazu pobiegłam do łazienki po drodze zgarniając piżamkę. Umyłam się i przebrałam w piżamkę. Zmyłam makijaż i wyszłam z łazienki. Jus leżał na łóżku z głową w dół.
- Jaka ty ładna - powiedział i odwrócił głowę.
- No a teraz ładniejsza - powiedział na co zaśmiałam się. Położyłam się do łóżka a Jus poszedł do łazienki. Po chwili wyszedł z niej i położył się obok mnie. Patrzyłam mu w oczy a on mi. Zbiliżyliśmy się do siebie i pocałowaliśmy się. Pocałunki przerodziły się w bardziej namiętne. W końcu usiadł na mnie nie przestając mnie całować.
****************************************
Byłby dłuuższy i byłby wczoraj ale nie miałam czasu... Dziś mam dużo nauki jeszcze musze matmy się uczyć yyych! Dobra mam nadzieje że się nie gniewacie?? .
Tagi:
21
Rozdział 20
Ściągną mi opaskę i zobaczyłam, ciemność.
- Po co mnie przywiozłeś tu? Jest tu ciemno jak w dupie u murzyna. - powiedziałam. - No i jest troche zimno. - dopowiedziałam jeszcze. Jus poprostu złapał mnie za rekę i pociągną gdzieś. Po chwili zobaczyłam jakieś czerwone światło, na końcu korytarza. Zaczęliśmy w jego strone iśc, po połowie korytaża skręcił gdzieś w bok. Zapalił światło i zobaczyłam ładną sukienkę.
- Idź się przebrać. - rozkazał. Zrobiłam jak chciał, poszłam do jakiegoś pokoju i przebrałam sie w nią. Wyszłam a Jus się uśmiechną na mój widok. Złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę tego czerwonego światła. Weszliśmy i zobaczyłam pięknie przystrojoną sale na czerwono. Ze zdziwienia zasłoniłam buzie ręką. Nie spodziewałam się że Jus zrobi coś takiego. Usiedliśmy przy nakrytym stoliku i z głośników usłyszałam romantyczna muzykę. Przynieśli nam jedznie. Zjedliśmy je w ciszy, czasami spoglądaliśmy na siebie. Dziwnie sie czułam, nigdy nie spodziewałam się że mój chłopak zrobi coś takiego dla mnie. Po zjedzeniu dań, Jus wyciągną do mnie rękę, dając mi do zrozumienia że zaprasza mnie do tańca. Złapałam lekko jego dłoń i poszliśmy na parkiet. Tańczyliśmy wolno, do wolnej muzyki patrząc sobie głęboko w oczy.
********************************
Sory że wczoraj nie dodałam ale jak chciałam już zapisać to wychodziło mi z neta- wiecie we Francji jestem i jest beznadziejny net .. - Dobra nn napisze już w sobote w nocy lub w niedziele rano-wieczór nie wiem.
Ściągną mi opaskę i zobaczyłam, ciemność.
- Po co mnie przywiozłeś tu? Jest tu ciemno jak w dupie u murzyna. - powiedziałam. - No i jest troche zimno. - dopowiedziałam jeszcze. Jus poprostu złapał mnie za rekę i pociągną gdzieś. Po chwili zobaczyłam jakieś czerwone światło, na końcu korytarza. Zaczęliśmy w jego strone iśc, po połowie korytaża skręcił gdzieś w bok. Zapalił światło i zobaczyłam ładną sukienkę.
- Idź się przebrać. - rozkazał. Zrobiłam jak chciał, poszłam do jakiegoś pokoju i przebrałam sie w nią. Wyszłam a Jus się uśmiechną na mój widok. Złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę tego czerwonego światła. Weszliśmy i zobaczyłam pięknie przystrojoną sale na czerwono. Ze zdziwienia zasłoniłam buzie ręką. Nie spodziewałam się że Jus zrobi coś takiego. Usiedliśmy przy nakrytym stoliku i z głośników usłyszałam romantyczna muzykę. Przynieśli nam jedznie. Zjedliśmy je w ciszy, czasami spoglądaliśmy na siebie. Dziwnie sie czułam, nigdy nie spodziewałam się że mój chłopak zrobi coś takiego dla mnie. Po zjedzeniu dań, Jus wyciągną do mnie rękę, dając mi do zrozumienia że zaprasza mnie do tańca. Złapałam lekko jego dłoń i poszliśmy na parkiet. Tańczyliśmy wolno, do wolnej muzyki patrząc sobie głęboko w oczy.
********************************
Sory że wczoraj nie dodałam ale jak chciałam już zapisać to wychodziło mi z neta- wiecie we Francji jestem i jest beznadziejny net .. - Dobra nn napisze już w sobote w nocy lub w niedziele rano-wieczór nie wiem.
Tagi:
20
Rozdział 19 cz. 2
Rano+Oczami Miley
Obudziłam się wtulona w tors Jusa. Wyszłam z uścisku tak, zeby się nie obudził. Wstałam z łóżka i przypomniałam sobie wczorajsze sceny. Źle się czułam z tym, że Kuba próbował mnie zgwałcić. Podreptałam do łazienki i weszłam pod prysznic. umyłam się kokosowym żelem i kokosowym szamponem. Wyszłam spod prysznica otulona już w ręcznik, i podeszłam do umywalki. Wzięłam suszarke z szafki obok umywalki i wysuszyłam włosy. Umyłam zęby i zrobilam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki otulona w ręcznik i podeszłam do walizki. Kucnęłam przy niej i zaczęłam szukać ubrania na dzisiaj. Jest ładnie, świeci słońce, ale jest zimno. Nagle poczułam ciepłe ręce na karku, potem pocałunki Jusa. No bo kogo innego? Wybrałam szybo ciuchy i odwróciłam się przodem do Jusa.
- Witaj kochanie - powiedziałam miło i dałam mu buziaka w usta. Pobiegłam do łazienki i szybko się przebrałam, rozczesałam włosy i wyszłam z łazienki ( ma włosy takie jak na moim avku ) . Jus leżał w łóżku, pod kołderką. Usiadłam koło niego.
- Justin, wstawaj nudzi mi się. - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Nie chce mi się.
- No Justin!
- Och no dobrze, zrobie to bo cię kocham. - powiedział i usiadł na łóżku, ale jeszcze pod kołderką.
- Tylko jeszcze daj mi 5 minutek na wyleżenie się - powiedział i upadł spowrotem na poduszkę.
- Justin, kochanie ty moje chyba nie chcesz żeby poszła sama tam gdzie jest dużo singli? - spytałam bawiąc sie moim kosmykiem włosów.
- Poczekaj! Daj mi jakieś 5, 10 minut ok?
- Ok. - odpowiedziałam a Jus wstał i pobiegł do łazienki. Usłyszałam odkręconą wodę. Aha, czyli bierze prysznic. Podeszłam do walizki i wybrałam płaszczyk, do tego czapkę i szalik. Połozyłam to na łóżku i usiadłam koło przygotowanego zestawu na wyjście. Po chwili wyszedł z łazienki Jus, odświeżony i ubrany.
- No to możemy iść - powiedział i zaczął ciągnąć mnie w strone drzwi.
- Justin, ale muszę sie ubrać bo zamarzne! - zasmiałam sie.
- Och, no tak - powiedział i podbiegł do moich rzeczy. Podbiegł do mnie i podał płaszcz, włożył mi czapkę i szalik.
- Jus kochanie ale ja mogę sama się ubrać. - powiedziałam poprawiając wszystko przed lustrem. Po chwili wyszliśmy, Jus zamówił limuzynę i wyszliśmy przed hotel. Nagle fanki Justina zaczęły nas atakować. Prosiły o autografy i zdjęcia. Justin chętnie podszedł do nich i zrobił sobie zdjęcia z nimi i podpisał im kartki. Po jakiś 5 minutach bawienia się telefonem, podeszła do mnie mała dziewczynka. Na oko miała 8 lat.
- Cześć - powiedziała nieśmiało.
- Hej, co tam? - spytałam.
- Dobrze, podpiszesz mi się? - spytała równiez nieśmiało.
- Jasne - powiedziałam i się uśmiechnęłam szeroko. Podpisałam jej kartke, a ona wyglądała jakby chciała mnie sie coś spytać.
- Mogła... Mogłabym się do ciebie przytulić? - spytała jeszcze bardziej nieśmiało.
- Jasne. - powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko. Przytuliłam ją mocno i po chwili puściłam. Dziewczynka szczęśliwa pobiegła do mamy. Dalej nie patrzyłam na nią, ponieważ limuzyna przyjechała. Wsiedliśmy do środka.
- Jus, chce do centrum handlowego. - powiedziałam.
- okej. - odpowiedział i podszedł do kierowcy. Coś tam pogadali i po chwili Jus usiadł koło mnie i dał mi buziaka w usta. Jechaliśmy już godzine i nic. Co jest no?!
- Jus, gdzie my jedziemy? - spytałam a Jus nie odpowiadał. Pytałam go jeszcze 5 minut, lecz nie uzyskałam odpowiedzi. Wkurzyłam się na niego, nie chce mi nic powiedzieć. Po następnej godzinie Jus wyciągnął czarną opaskę i zawiązał mi na oczach. Może jakaś niespodzianka? Nie ważne okaże się na miejscu. Po chwili poczułam jak stajemy, Jus wziął moją rękę i wyciągną z limuzyny. Stanęłam na chyba chodniku? No i poczułam ciepłe ręce Jusa na mojej talii. Prowadził mnie chyba 10 minut, w końcu stanelismy. Usłyszałam skrzypnięcie drzwi i poczułam ciepłą ręke na moich plecach. Popchnął mnie lekko w środek tego chyba pomieszczenia. Ściągną mi opaskie i zobaczyłam.......................
*********************************************
Przepraszam że nie dodawałam, ale nie wchodziłam na neta :(. Muszę powiedzieć że fajnie jest na nartach, dziś wywaliłam się i to ostro heeheheheh. ! Nie ważne. Mam nadzieje ze nie gniewacie sie na mnie? :)
Rano+Oczami Miley
Obudziłam się wtulona w tors Jusa. Wyszłam z uścisku tak, zeby się nie obudził. Wstałam z łóżka i przypomniałam sobie wczorajsze sceny. Źle się czułam z tym, że Kuba próbował mnie zgwałcić. Podreptałam do łazienki i weszłam pod prysznic. umyłam się kokosowym żelem i kokosowym szamponem. Wyszłam spod prysznica otulona już w ręcznik, i podeszłam do umywalki. Wzięłam suszarke z szafki obok umywalki i wysuszyłam włosy. Umyłam zęby i zrobilam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki otulona w ręcznik i podeszłam do walizki. Kucnęłam przy niej i zaczęłam szukać ubrania na dzisiaj. Jest ładnie, świeci słońce, ale jest zimno. Nagle poczułam ciepłe ręce na karku, potem pocałunki Jusa. No bo kogo innego? Wybrałam szybo ciuchy i odwróciłam się przodem do Jusa.
- Witaj kochanie - powiedziałam miło i dałam mu buziaka w usta. Pobiegłam do łazienki i szybko się przebrałam, rozczesałam włosy i wyszłam z łazienki ( ma włosy takie jak na moim avku ) . Jus leżał w łóżku, pod kołderką. Usiadłam koło niego.
- Justin, wstawaj nudzi mi się. - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Nie chce mi się.
- No Justin!
- Och no dobrze, zrobie to bo cię kocham. - powiedział i usiadł na łóżku, ale jeszcze pod kołderką.
- Tylko jeszcze daj mi 5 minutek na wyleżenie się - powiedział i upadł spowrotem na poduszkę.
- Justin, kochanie ty moje chyba nie chcesz żeby poszła sama tam gdzie jest dużo singli? - spytałam bawiąc sie moim kosmykiem włosów.
- Poczekaj! Daj mi jakieś 5, 10 minut ok?
- Ok. - odpowiedziałam a Jus wstał i pobiegł do łazienki. Usłyszałam odkręconą wodę. Aha, czyli bierze prysznic. Podeszłam do walizki i wybrałam płaszczyk, do tego czapkę i szalik. Połozyłam to na łóżku i usiadłam koło przygotowanego zestawu na wyjście. Po chwili wyszedł z łazienki Jus, odświeżony i ubrany.
- No to możemy iść - powiedział i zaczął ciągnąć mnie w strone drzwi.
- Justin, ale muszę sie ubrać bo zamarzne! - zasmiałam sie.
- Och, no tak - powiedział i podbiegł do moich rzeczy. Podbiegł do mnie i podał płaszcz, włożył mi czapkę i szalik.
- Jus kochanie ale ja mogę sama się ubrać. - powiedziałam poprawiając wszystko przed lustrem. Po chwili wyszliśmy, Jus zamówił limuzynę i wyszliśmy przed hotel. Nagle fanki Justina zaczęły nas atakować. Prosiły o autografy i zdjęcia. Justin chętnie podszedł do nich i zrobił sobie zdjęcia z nimi i podpisał im kartki. Po jakiś 5 minutach bawienia się telefonem, podeszła do mnie mała dziewczynka. Na oko miała 8 lat.
- Cześć - powiedziała nieśmiało.
- Hej, co tam? - spytałam.
- Dobrze, podpiszesz mi się? - spytała równiez nieśmiało.
- Jasne - powiedziałam i się uśmiechnęłam szeroko. Podpisałam jej kartke, a ona wyglądała jakby chciała mnie sie coś spytać.
- Mogła... Mogłabym się do ciebie przytulić? - spytała jeszcze bardziej nieśmiało.
- Jasne. - powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko. Przytuliłam ją mocno i po chwili puściłam. Dziewczynka szczęśliwa pobiegła do mamy. Dalej nie patrzyłam na nią, ponieważ limuzyna przyjechała. Wsiedliśmy do środka.
- Jus, chce do centrum handlowego. - powiedziałam.
- okej. - odpowiedział i podszedł do kierowcy. Coś tam pogadali i po chwili Jus usiadł koło mnie i dał mi buziaka w usta. Jechaliśmy już godzine i nic. Co jest no?!
- Jus, gdzie my jedziemy? - spytałam a Jus nie odpowiadał. Pytałam go jeszcze 5 minut, lecz nie uzyskałam odpowiedzi. Wkurzyłam się na niego, nie chce mi nic powiedzieć. Po następnej godzinie Jus wyciągnął czarną opaskę i zawiązał mi na oczach. Może jakaś niespodzianka? Nie ważne okaże się na miejscu. Po chwili poczułam jak stajemy, Jus wziął moją rękę i wyciągną z limuzyny. Stanęłam na chyba chodniku? No i poczułam ciepłe ręce Jusa na mojej talii. Prowadził mnie chyba 10 minut, w końcu stanelismy. Usłyszałam skrzypnięcie drzwi i poczułam ciepłą ręke na moich plecach. Popchnął mnie lekko w środek tego chyba pomieszczenia. Ściągną mi opaskie i zobaczyłam.......................
*********************************************
Przepraszam że nie dodawałam, ale nie wchodziłam na neta :(. Muszę powiedzieć że fajnie jest na nartach, dziś wywaliłam się i to ostro heeheheheh. ! Nie ważne. Mam nadzieje ze nie gniewacie sie na mnie? :)
Tagi:
19
Rozdział 19 Cz.1
Złapał mnie za ręce i próbował mnie pocałować. Nagle włożył mi ręce pod bluzkę, a ja go odepchnęłam lekko bo nie miałam aż tyle siły. Zerwałam się i uciekałam przez te krzaki. Gonił mnie cały czas. Po paru minutach przedostałam się przez te krzaki i zaczęłam biec ile sił w nogach do hotelu. Po paru minutach dotarłam i wbiegłam na hol. Spojrzałam za siebie i był blisko. Podbiegłam do windy i zaczęłam naciskać guzik żeby zjechała. No nic nie mam tyle czasu. Pobiegłam na schody, mój pokój jest na 10 piętrze kurde. Byłam już na 5 piętrze i nie mogłam złapać oddechu. Spojrzałam za siebie też nie miał sił ale się nie poddawał.
- Poddaj się! - krzykną.
- Nigdy! - odkrzyknęłam i zerwałam się ponownie. Wbiegłam na 10 piętro po 3 minutach i zaczęłam walić w drzwi bo zapomniałam karty. Po chwili Jus otworzył uśmiechnięty a ja wparowałam do pokoju.
- Co się stało?
- Uciekałam przed nim.. - wyszeptałam. Nie miałam już sił i usiadłam na podłodze.
- Co? czemu? - nie chciałam mu mówić że próbował mnie zgwałcić...
- Nie ważne.. - wyszeptałam. Wzięłam walizkę i wybrałam ciuchy. Poszłam do łazienki i nalałam do wanny wody. Odrazu się rozebrałam i weszłam do wanny. Odrazu ukojenie dla nóg...
*Oczami Justina < 3*
Usłyszałem jakieś krzyki z dołu. No nie ważne, pewnie ktoś się kłóci. Po paru minutach usłyszałem szybkie kroki, ktoś musiał biec. Usłyszałem walenie w drzwi. Pewnie to Miley zapomniała karty. Uch... Podszedłem do drzwi i jej otworzyłem. Na jej widok uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Nagle wręcz wbiegła do pokoju i zatrzasnęła drzwi.
- Co się stało? - spytałem.
- Uciekałam przed nim... - wyszeptała i usiadła na podłodze.
- Co ? czemu? - Jak próbował jej coś zrobić to go zamorduje. Poprostu wyleci z tego filmu.
- Nie ważne.. - wyszeptała znowu. Pewnie bardzo zmęczona jest. Nie chciałem jej wypytywać, jak będzie gotowa to powie. Wybrała ciuchy z walizki i poszła do łazienki. Usiadłem na łóżku i zacząłem myśleć co się mogło stać. Mógł ją próbować zgwałcić. No albo też próbował ją pobić? nie wiem.. Nie powinienem wymyślać. Dowiem się od niej lub od niego. Wstałem i podszedłem do okna. Okno jest wielkie, na całą ściane. Podziwiałem widoki, gdy nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Podszedłem i otworzyłem.
- Siema Justin. - powiedział Kuba. Co on? Przed chwilą się spotkali.
- Hej, co chcesz? - spytałem.
- No nic, ale chciałem ci to pokazać. - powiedział i dał mi zdjęcie. Wyglądało jakby się całowali... CO?! MILEY MNIE ZDRADZIŁA?! Wziąłem sobie zdjęcie i zatrzasnąłem drzwi. Usiadłem zdenerwowany na łóżku i czekałem na Miley. Po chwili wyszła.
- Co ty sobie wyobrażasz? - spytałem
- Ale co? - spytała, tak udaje głupią.
- Całowałaś się z Kubą! - pokazałem jej zdjęcie.
- Nie to nie tak! - krzyknęła.
- A jak?! - przerwałem jej.
- To on próbował mnie zgwałcić! - Kurde, nie wiem co mam robić. Spojrzałem na Miley miała łzy w oczach. Odrazu wstałem i ją przytuliłem. W jej oczach było widać, smutek. Widać było również prawde. Miley się rozpłakała, położyłem ją na łóżku i sam koło niej się położyłem. Wtuliła się w mój tors i usnęła. No cóż, również się położyłem i usnąłem.
*************************************
Krótki bo nie miałam czasu, przepraszam Papa ; * . Będę tęskić! za jakieś 20 minut wyjeżdżam :( .
Złapał mnie za ręce i próbował mnie pocałować. Nagle włożył mi ręce pod bluzkę, a ja go odepchnęłam lekko bo nie miałam aż tyle siły. Zerwałam się i uciekałam przez te krzaki. Gonił mnie cały czas. Po paru minutach przedostałam się przez te krzaki i zaczęłam biec ile sił w nogach do hotelu. Po paru minutach dotarłam i wbiegłam na hol. Spojrzałam za siebie i był blisko. Podbiegłam do windy i zaczęłam naciskać guzik żeby zjechała. No nic nie mam tyle czasu. Pobiegłam na schody, mój pokój jest na 10 piętrze kurde. Byłam już na 5 piętrze i nie mogłam złapać oddechu. Spojrzałam za siebie też nie miał sił ale się nie poddawał.
- Poddaj się! - krzykną.
- Nigdy! - odkrzyknęłam i zerwałam się ponownie. Wbiegłam na 10 piętro po 3 minutach i zaczęłam walić w drzwi bo zapomniałam karty. Po chwili Jus otworzył uśmiechnięty a ja wparowałam do pokoju.
- Co się stało?
- Uciekałam przed nim.. - wyszeptałam. Nie miałam już sił i usiadłam na podłodze.
- Co? czemu? - nie chciałam mu mówić że próbował mnie zgwałcić...
- Nie ważne.. - wyszeptałam. Wzięłam walizkę i wybrałam ciuchy. Poszłam do łazienki i nalałam do wanny wody. Odrazu się rozebrałam i weszłam do wanny. Odrazu ukojenie dla nóg...
*Oczami Justina < 3*
Usłyszałem jakieś krzyki z dołu. No nie ważne, pewnie ktoś się kłóci. Po paru minutach usłyszałem szybkie kroki, ktoś musiał biec. Usłyszałem walenie w drzwi. Pewnie to Miley zapomniała karty. Uch... Podszedłem do drzwi i jej otworzyłem. Na jej widok uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Nagle wręcz wbiegła do pokoju i zatrzasnęła drzwi.
- Co się stało? - spytałem.
- Uciekałam przed nim... - wyszeptała i usiadła na podłodze.
- Co ? czemu? - Jak próbował jej coś zrobić to go zamorduje. Poprostu wyleci z tego filmu.
- Nie ważne.. - wyszeptała znowu. Pewnie bardzo zmęczona jest. Nie chciałem jej wypytywać, jak będzie gotowa to powie. Wybrała ciuchy z walizki i poszła do łazienki. Usiadłem na łóżku i zacząłem myśleć co się mogło stać. Mógł ją próbować zgwałcić. No albo też próbował ją pobić? nie wiem.. Nie powinienem wymyślać. Dowiem się od niej lub od niego. Wstałem i podszedłem do okna. Okno jest wielkie, na całą ściane. Podziwiałem widoki, gdy nagle usłyszałem pukanie do drzwi. Podszedłem i otworzyłem.
- Siema Justin. - powiedział Kuba. Co on? Przed chwilą się spotkali.
- Hej, co chcesz? - spytałem.
- No nic, ale chciałem ci to pokazać. - powiedział i dał mi zdjęcie. Wyglądało jakby się całowali... CO?! MILEY MNIE ZDRADZIŁA?! Wziąłem sobie zdjęcie i zatrzasnąłem drzwi. Usiadłem zdenerwowany na łóżku i czekałem na Miley. Po chwili wyszła.
- Co ty sobie wyobrażasz? - spytałem
- Ale co? - spytała, tak udaje głupią.
- Całowałaś się z Kubą! - pokazałem jej zdjęcie.
- Nie to nie tak! - krzyknęła.
- A jak?! - przerwałem jej.
- To on próbował mnie zgwałcić! - Kurde, nie wiem co mam robić. Spojrzałem na Miley miała łzy w oczach. Odrazu wstałem i ją przytuliłem. W jej oczach było widać, smutek. Widać było również prawde. Miley się rozpłakała, położyłem ją na łóżku i sam koło niej się położyłem. Wtuliła się w mój tors i usnęła. No cóż, również się położyłem i usnąłem.
*************************************
Krótki bo nie miałam czasu, przepraszam Papa ; * . Będę tęskić! za jakieś 20 minut wyjeżdżam :( .
Rozdział 18
Spojrzałam na tate. Spał. Spowrotem na Jusa, a on ciągle się gapił smutnym wzrokiem. Nagle obudziłam się. Spojrzałam na Jusa, spał. Spojrzałam na tate, również spał. Dobra.. to był tylko zły i dziwny sen. Pewnie usnęłam tam na krzesełkach, lub cos. Spytam Jusa jak dolecimy. Postanowiłam przespać lot. Obudziłam się akurat na koniec lotu. Jus już nie spał. Tata też nie spał. Zapięłam pasy. Wylądowaliśmy! Odrazu wstałam i wyszłam z samolotu. Poczekałam trochę na Jusa i Tate.
- Co się stało że wybiegłaś z samolotu? - spytał Jus.
- Miałam zły sen i chciałam być już na lądzie.
- aha.. Okej. Chodź. - powiedział Jus i mnie pociągną do autobusu. Tata szedł za nami. Weszliśmy do autobusu i odrazu nas zawiózł pod budynek. Znaleźliśmy nasze walizki i przeszliśmy przez wszystkie barierki. Ciągnęłam swoją walizkę, a Jus marudził że on chce ją ciągnąć.
- Proszę cię. Miley. Daj mi swoją walizkę - powiedział Jus.
- Ale Justin to tylko kawałek. - powiedziałam i zobaczyłam przed lotniskiem limuzyne. Czyli to po nas. Podeszłam do kierowcy a on wziął moją walizkę i spakował do bagażnika. Podobnie zrobił z walizką taty i Jusa. Muszę powiedzieć że duży ten bagażnik jest. Jus i tata wsiedli do samochodu i ruszyliśmy.
- Opowiesz mi ten sen? - spytał Jus.
- Okej. - odpowiedziałam i opowiedziałam mu sen, no i tacie też.
- Nie martw się to tylko sen.
- A tak wgl jak ja tam się znalazłam?
- No bo ty usnęłaś na krzesełkach i tak słodko spałaś że nie miałem serca się budzić.
- Aha.. - powiedziałam i dałam mu buziaka. Jechaliśmy w ciszy. Po chwili dojechaliśmy do 5 gwiazdkowego hotelu. Super! Wzięłam swoją walizkę i poczekałam na Jusa. Po chwili podszedł i zabrał mi walizkę. Pobiegł do środka.
- Jus! Nie lubię cię. - powiedziałam i udałam Focha.
- Nie! proszę cię kochaj mnie! - powiedział Jus. Również udawał tak jak ja.
- Nie lubie cię! Oddaj mi walizkę! - rozkazałam. No a on mi ją oddał. - Kocham cię! - powiedziałam i podeszłam do recepcji. Odebraliśmy karty do pokoi. Ja miałam z Jusem razem a tata sam. Poszliśmy do naszych pokoi. Usiadłam na naszym łóżku. Ach! ale miękkie. - pomyślałam.
- To co robimy? - poruszał zabawnie brwiami Jus, i zaczął się przybliżać.
- Wiesz co. Ja pójdę się odświeżyć. - powiedziałam i wybrałam zestaw z walizki. Poszłam pod prysznic i umyłam się czekoladowym żelem i czekoladowym szamponem. Wysuszyłam włosy i pomalowałam się. Ubrałam przygotowane ubranie i uczesałam włosy. Wyszłam z łazienki wcierając żel czekoladowy.
- Wyjdziemy zwiedzać? Czy mamy jakąś robote?
- No wiesz, dzwonili do mnie że chcą cię poznać.
- Aha spoko. To kiedy idziemy?
- Jak się umyje. - powiedział i dał mi buziaka w policzek. Wszedł do łazienki a ja zaczęłam się bawić telefonem. Po jakiś 20 minutach wyszedł Jus, odświeżony i pachnący. Wzięłam go za rękę i podeszłam pod drzwi taty pokoju. Zapukałam do taty i po chwili mi otworzył.
- Tato my idziemy się zapoznać z reżyserem ok?
- Jasne, kiedy wrócicie?
- Nie wiemy. - powiedział Jus.
- Aha. Okej idźcie pa . - pożegnałam się z tatą i weszliśmy do limuzyny. Po chwili przetransportowała nas na miejsce. Było tam duużo fotoreporterów. Naszczęście był tam Kenny, ochroniarz Jusa. Weszliśmy na plan i poznałam się z zespołem. Dostałam scenariusz i miałam go się nauczyć na jutro. Oczywiście nie cały tylko pare kartek żeby już jutro można było zacząć kręcić. Troche posiedzieliśmy z nimi
- Może pójdziemy na obiad wszyscy? - spytał reżyser.
- Jasne - wszyscy powiedzieli równo. Poszliśmy do najlepszej restauracji w Teksasie i zamówiliśmy sobie dania. Ja wybrałam sobie lasagne. Jedliśmy, gadaliśmy, wygłupialiśmy i śmialiśmy się. Dobrze się z nimi dogadywałam. No tak jeszcze nie wiecie kto gra! No to Ja, Justin, Mike, Kuba, Emily, Oliver i Mia. Kuba to chyba Polak, muszę go spytać jeszcze, ale później. Zjedliśmy i wyszliśmy z restauracji. Wymieniliśmy się numerami z nimi i wróciliśmy do hotelu z Jusem. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Nagle mój telefon zadzwonił. Zaczęłam go szukać w torebce. Po chwili go znalazłam. Odebrałam.
- halo?
- Cześć tu Kuba.
- O hej. Ty z Polski? Miałam spytać wcześniej.
- Tak a ty?
- Tak - powiedziałam już po polsku.
- Fajnie gadać po polsku niż cały czas po angielsku
- Tak .
- No to wyszłabyś gdzieś za jakieś 2 godzinki?
- No spoko. Jak mnie Justin póści - zaśmiałam się, a Jus spojrzał na mnie jak wymówiłam jego imie. Chyba myślał że go obgaduje.
- No to do zobaczenia .
- Tak pa. - rozłączył się a ja podeszłam do Jusa i dałam mu buziaka
- Justin... Ja za 2 godzinki pójde z Kubą na jakieś spotkanie ok?
- Ej! Mam być zazdrosny? - spytał i spojrzał na mnie.
- Ale to tylko spotkanie. - powiedziałam spokojnie.
- Ygh.. No okej. No ale możesz tylko na godzine lub 2 pójść ok?
- No okej. - powiedziałam i się uśmiechnęłam. Wzięłam moją walizkę i wybrałam jakieś ubranie. Weszłam do łazienki i umyłam się. Wyszłam spod prysznica i wytarłam się. Wysuszyłam włosy, ubrałam się, uczesałam i zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki a Jus smacznie spał. Nagle usłyszałam pukanie. Szybko otworzyłam drzwi żeby nie obudził Jusa. Zobaczyłam w drzwiach Kube.
- Siema, gdzie idziemy?
- Elo. No nie wiem gdzie chcesz?
- Nie wiem znasz okolice?
- Jasne, ja tu mieszkam.
- O serio? a mógłbyś mi pokazać?
- Jasne chodź. - powiedział i pociągną mnie za rękę. Doszliśmy po paru minutach do parku. Ładny mają park
- ładnie tu - powiedziałam i się uśmiechnęłam słodko.
- Nom, to moje ulubione miejsce - powiedział wchodząc do krzaków.
- Ej ale nie chcesz mnie zgwałcić? - zaśmiałam się.
- Spokojnie - powiedział i również się zaśmiał. No to weszliśmy w te krzaki i przechodziliśmy przez nie jakieś 5 minut.
- Przez ciebie zniszcze fryzure! - znowu się zasmiałam
- Oj poprawie ci ją. - powiedział Kuba. W końcu doszliśmy. Było tu ładnie. Nie było słychać samochodów, krzyków dzieci. Było cicho.
- Przez ciebie nie bede chciala stąd wyjechać - oburzyłam się.
- Ojj tam. - uśmiechną się. Nagle zaczął się zbliżać. Złapał mnie za ręce i próbował mnie pocałować. Nagle.......
********************************
Proszę kto przeczyta dodać komentarz. No i powiadamiam was - JUTRO WIECZOREM JAKOŚ TAK O 9 WYJADE DO FRANCJI A WRACAM W SOBOTE W NOCY. :( Ferie mam i jade na narty. Mam nadzieje że będę miała dostęp do neta i napiszę rozdział. Jak nie to będę pisać na fonie krótkie rozdziały wieczorem. Czemu wieczorem? Ponieważ rano wstaje i ide na narty wracam jakoś tak o 16 odpoczywam godzinkę i idę na basen. Mam nadzieję że fajnie spędzicie ferie. No a jutro dodam nn ale już dziś was powiadamiam.
Spojrzałam na tate. Spał. Spowrotem na Jusa, a on ciągle się gapił smutnym wzrokiem. Nagle obudziłam się. Spojrzałam na Jusa, spał. Spojrzałam na tate, również spał. Dobra.. to był tylko zły i dziwny sen. Pewnie usnęłam tam na krzesełkach, lub cos. Spytam Jusa jak dolecimy. Postanowiłam przespać lot. Obudziłam się akurat na koniec lotu. Jus już nie spał. Tata też nie spał. Zapięłam pasy. Wylądowaliśmy! Odrazu wstałam i wyszłam z samolotu. Poczekałam trochę na Jusa i Tate.
- Co się stało że wybiegłaś z samolotu? - spytał Jus.
- Miałam zły sen i chciałam być już na lądzie.
- aha.. Okej. Chodź. - powiedział Jus i mnie pociągną do autobusu. Tata szedł za nami. Weszliśmy do autobusu i odrazu nas zawiózł pod budynek. Znaleźliśmy nasze walizki i przeszliśmy przez wszystkie barierki. Ciągnęłam swoją walizkę, a Jus marudził że on chce ją ciągnąć.
- Proszę cię. Miley. Daj mi swoją walizkę - powiedział Jus.
- Ale Justin to tylko kawałek. - powiedziałam i zobaczyłam przed lotniskiem limuzyne. Czyli to po nas. Podeszłam do kierowcy a on wziął moją walizkę i spakował do bagażnika. Podobnie zrobił z walizką taty i Jusa. Muszę powiedzieć że duży ten bagażnik jest. Jus i tata wsiedli do samochodu i ruszyliśmy.
- Opowiesz mi ten sen? - spytał Jus.
- Okej. - odpowiedziałam i opowiedziałam mu sen, no i tacie też.
- Nie martw się to tylko sen.
- A tak wgl jak ja tam się znalazłam?
- No bo ty usnęłaś na krzesełkach i tak słodko spałaś że nie miałem serca się budzić.
- Aha.. - powiedziałam i dałam mu buziaka. Jechaliśmy w ciszy. Po chwili dojechaliśmy do 5 gwiazdkowego hotelu. Super! Wzięłam swoją walizkę i poczekałam na Jusa. Po chwili podszedł i zabrał mi walizkę. Pobiegł do środka.
- Jus! Nie lubię cię. - powiedziałam i udałam Focha.
- Nie! proszę cię kochaj mnie! - powiedział Jus. Również udawał tak jak ja.
- Nie lubie cię! Oddaj mi walizkę! - rozkazałam. No a on mi ją oddał. - Kocham cię! - powiedziałam i podeszłam do recepcji. Odebraliśmy karty do pokoi. Ja miałam z Jusem razem a tata sam. Poszliśmy do naszych pokoi. Usiadłam na naszym łóżku. Ach! ale miękkie. - pomyślałam.
- To co robimy? - poruszał zabawnie brwiami Jus, i zaczął się przybliżać.
- Wiesz co. Ja pójdę się odświeżyć. - powiedziałam i wybrałam zestaw z walizki. Poszłam pod prysznic i umyłam się czekoladowym żelem i czekoladowym szamponem. Wysuszyłam włosy i pomalowałam się. Ubrałam przygotowane ubranie i uczesałam włosy. Wyszłam z łazienki wcierając żel czekoladowy.
- Wyjdziemy zwiedzać? Czy mamy jakąś robote?
- No wiesz, dzwonili do mnie że chcą cię poznać.
- Aha spoko. To kiedy idziemy?
- Jak się umyje. - powiedział i dał mi buziaka w policzek. Wszedł do łazienki a ja zaczęłam się bawić telefonem. Po jakiś 20 minutach wyszedł Jus, odświeżony i pachnący. Wzięłam go za rękę i podeszłam pod drzwi taty pokoju. Zapukałam do taty i po chwili mi otworzył.
- Tato my idziemy się zapoznać z reżyserem ok?
- Jasne, kiedy wrócicie?
- Nie wiemy. - powiedział Jus.
- Aha. Okej idźcie pa . - pożegnałam się z tatą i weszliśmy do limuzyny. Po chwili przetransportowała nas na miejsce. Było tam duużo fotoreporterów. Naszczęście był tam Kenny, ochroniarz Jusa. Weszliśmy na plan i poznałam się z zespołem. Dostałam scenariusz i miałam go się nauczyć na jutro. Oczywiście nie cały tylko pare kartek żeby już jutro można było zacząć kręcić. Troche posiedzieliśmy z nimi
- Może pójdziemy na obiad wszyscy? - spytał reżyser.
- Jasne - wszyscy powiedzieli równo. Poszliśmy do najlepszej restauracji w Teksasie i zamówiliśmy sobie dania. Ja wybrałam sobie lasagne. Jedliśmy, gadaliśmy, wygłupialiśmy i śmialiśmy się. Dobrze się z nimi dogadywałam. No tak jeszcze nie wiecie kto gra! No to Ja, Justin, Mike, Kuba, Emily, Oliver i Mia. Kuba to chyba Polak, muszę go spytać jeszcze, ale później. Zjedliśmy i wyszliśmy z restauracji. Wymieniliśmy się numerami z nimi i wróciliśmy do hotelu z Jusem. Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Nagle mój telefon zadzwonił. Zaczęłam go szukać w torebce. Po chwili go znalazłam. Odebrałam.
- halo?
- Cześć tu Kuba.
- O hej. Ty z Polski? Miałam spytać wcześniej.
- Tak a ty?
- Tak - powiedziałam już po polsku.
- Fajnie gadać po polsku niż cały czas po angielsku
- Tak .
- No to wyszłabyś gdzieś za jakieś 2 godzinki?
- No spoko. Jak mnie Justin póści - zaśmiałam się, a Jus spojrzał na mnie jak wymówiłam jego imie. Chyba myślał że go obgaduje.
- No to do zobaczenia .
- Tak pa. - rozłączył się a ja podeszłam do Jusa i dałam mu buziaka
- Justin... Ja za 2 godzinki pójde z Kubą na jakieś spotkanie ok?
- Ej! Mam być zazdrosny? - spytał i spojrzał na mnie.
- Ale to tylko spotkanie. - powiedziałam spokojnie.
- Ygh.. No okej. No ale możesz tylko na godzine lub 2 pójść ok?
- No okej. - powiedziałam i się uśmiechnęłam. Wzięłam moją walizkę i wybrałam jakieś ubranie. Weszłam do łazienki i umyłam się. Wyszłam spod prysznica i wytarłam się. Wysuszyłam włosy, ubrałam się, uczesałam i zrobiłam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki a Jus smacznie spał. Nagle usłyszałam pukanie. Szybko otworzyłam drzwi żeby nie obudził Jusa. Zobaczyłam w drzwiach Kube.
- Siema, gdzie idziemy?
- Elo. No nie wiem gdzie chcesz?
- Nie wiem znasz okolice?
- Jasne, ja tu mieszkam.
- O serio? a mógłbyś mi pokazać?
- Jasne chodź. - powiedział i pociągną mnie za rękę. Doszliśmy po paru minutach do parku. Ładny mają park
- ładnie tu - powiedziałam i się uśmiechnęłam słodko.
- Nom, to moje ulubione miejsce - powiedział wchodząc do krzaków.
- Ej ale nie chcesz mnie zgwałcić? - zaśmiałam się.
- Spokojnie - powiedział i również się zaśmiał. No to weszliśmy w te krzaki i przechodziliśmy przez nie jakieś 5 minut.
- Przez ciebie zniszcze fryzure! - znowu się zasmiałam
- Oj poprawie ci ją. - powiedział Kuba. W końcu doszliśmy. Było tu ładnie. Nie było słychać samochodów, krzyków dzieci. Było cicho.
- Przez ciebie nie bede chciala stąd wyjechać - oburzyłam się.
- Ojj tam. - uśmiechną się. Nagle zaczął się zbliżać. Złapał mnie za ręce i próbował mnie pocałować. Nagle.......
********************************
Proszę kto przeczyta dodać komentarz. No i powiadamiam was - JUTRO WIECZOREM JAKOŚ TAK O 9 WYJADE DO FRANCJI A WRACAM W SOBOTE W NOCY. :( Ferie mam i jade na narty. Mam nadzieje że będę miała dostęp do neta i napiszę rozdział. Jak nie to będę pisać na fonie krótkie rozdziały wieczorem. Czemu wieczorem? Ponieważ rano wstaje i ide na narty wracam jakoś tak o 16 odpoczywam godzinkę i idę na basen. Mam nadzieję że fajnie spędzicie ferie. No a jutro dodam nn ale już dziś was powiadamiam.
Tagi:
18
Rozdział 17
Nagle usłyszałam głośny huk. Zobaczyłam że komuś się walizka przewróciła. Olałam to i wzięłam mój telefon. Przeglądałam moje piosenki, szperałam coś na necie. Nudno mi było. W końcu powiedzieli że można już wchodzić na pokład samolotu! Poderwałam się z miejsca i złapałam za rękę Jusa. Spojrzałam na tatę, widocznie był szczęśliwy że ja jestem szczęśliwa z Jusem. Mam nadzieję... Weszliśmy do zatłoczonego autobusu i przetransportował nas pod samolot. Powoli kroczyłam za Jusem trzymając go za rękę. Weszliśmy po schodkach i znaleźliśmy nasze miejsca. Ja usiadłam po środku. Stewardessa nas powiadomiła żeby wyłączyć komórki żeby nie zakłucały pracy różnych tam ich sprzętów. W końcu wystartowaliśmy, chciałam mieć to już za sobą, nie to że się boje lotu ale chce już tam być. Nie mogę się doczekać pracy nad filmem. Siedziałam i patrzyłam na Jusa, myślałam o nim. Boże! Jestem taka szczęśliwa że go mam. Nagle samolot wpadł w jakieś turbulencje. Wszyscy zaczęli się drzeć, Jus patrzył na mnie ze smutnym wzrokiem. Spojrzałam na tate. Spał. Spowrotem na Jusa, a on ciągle się na mnie gapił smutnym wzrokiem. Nagle.......
***********************************
Sorry że tak późno.. Dodałabym o 22-23 ale nie mialam czasu. Sorki :). No i sorki ze krotki ale musze isc spac. Dobranoc :*
Nagle usłyszałam głośny huk. Zobaczyłam że komuś się walizka przewróciła. Olałam to i wzięłam mój telefon. Przeglądałam moje piosenki, szperałam coś na necie. Nudno mi było. W końcu powiedzieli że można już wchodzić na pokład samolotu! Poderwałam się z miejsca i złapałam za rękę Jusa. Spojrzałam na tatę, widocznie był szczęśliwy że ja jestem szczęśliwa z Jusem. Mam nadzieję... Weszliśmy do zatłoczonego autobusu i przetransportował nas pod samolot. Powoli kroczyłam za Jusem trzymając go za rękę. Weszliśmy po schodkach i znaleźliśmy nasze miejsca. Ja usiadłam po środku. Stewardessa nas powiadomiła żeby wyłączyć komórki żeby nie zakłucały pracy różnych tam ich sprzętów. W końcu wystartowaliśmy, chciałam mieć to już za sobą, nie to że się boje lotu ale chce już tam być. Nie mogę się doczekać pracy nad filmem. Siedziałam i patrzyłam na Jusa, myślałam o nim. Boże! Jestem taka szczęśliwa że go mam. Nagle samolot wpadł w jakieś turbulencje. Wszyscy zaczęli się drzeć, Jus patrzył na mnie ze smutnym wzrokiem. Spojrzałam na tate. Spał. Spowrotem na Jusa, a on ciągle się na mnie gapił smutnym wzrokiem. Nagle.......
***********************************
Sorry że tak późno.. Dodałabym o 22-23 ale nie mialam czasu. Sorki :). No i sorki ze krotki ale musze isc spac. Dobranoc :*
Tagi:
17
Rozdział 16
- Hej. Tak stało się. No bo ta jedna która miała grać moją partnerkę nie może grać. No i zadzwonili do mnie i spytali czy ty mogłabyś się zgodzić. - Powiedział. Nie wiedziałam co mam zrobić... No bo tu mam dom i jest tata. No a jego nie zestawie! Nigdy w życiu!
- Justin.. muszę to przemyśleć tutaj jest tata nie chce go zostawiać... - powiedziałam.
- Weźmiemy jak tak go ze sobą.
- No dobra.. Jeszcze go spytam i ci wyśle sms'a ok?
- Jasne. - powiedział i się rozłączył. Weszłam do pokoju taty, nie chciałam go budzić ale to wyjątkowa sprawa hah. Podeszłam do niego i zaczęłam go budzić.
- Tato. Obudź się! - krzyknęłam szeptem.
- Ojć.. przysnęło mi się. Coś się stało?
- Nie. Właściwie tak... No bo Justin jedzie do Teksasu nagrywać film. No i jego partnerka zachorowała. Dostałam propozycje grania w tym filmie, tylko ty musisz jechać wtedy ze mną, bo nie chcę cię zostawiać. - powiedziałam.
- Och... Okej zgadzam się. Kiedy lecimy?
- Nie wiem spytam się. - powiedziałam i wybiegłam z pokoju taty i pokierowałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i wybrałam jego numer. Stanęłam na balkonie i patrzyłam na niego.
- O hej yy.. ponownie - zaśmiał się - no i jak?
- Zgadza się. Więc kiedy?
- Jutro rano na 6 samolot. Papa kochanie.
- Jasne. Pa . - powiedziałam i wysłałam pocałunek w powitetrzu. Poszłam do pokoju taty i przekazałam wiadomość żeby się pakował. Poszłam do swojej garderoby i zaczęłam się pakować. Po 2 godzinach pakowania sprawdziłam czy wszystko jest. Okej jest. Weszłam na lapka i zamówiłam 2 bilety na samolot. Wyłączyłam laptopa i włożyłam go do walizki. Wzięłam piżamę którą miałam w garderobie i poszłam się pod prysznic. Umyłam się dokładnie i się ogoliłam. Wtarłam w siebie balsam waniliowy i położyłam się spać. Po chwili usnęłam.
* RANO *
Obudził mnie budzik nastawiony na 4. Zerwałam się jak torpeda i umyłam się szybko. Wtarłam w siebie balsam i wysuszyłam włosy. Ubrałam ciuchy które przygotowałam wczoraj i pobiegłam do kuchni. Zrobiłam płatki z zimnym mlekiem bo dla mnie nie ma czasu na podgrzewanie jak zawsze. Zjadłam w pośpiechu i umyłam miseczkę. Tata właśnie kończył swoją jajecznice. Pobiegłam po walizki i zbiegłam na dół z nimi. Wszystkie walizki stały już przed domem, wyszłam z domu i spojrzałam na niego. Nie zobaczę go przez miesiąc jak nie dwa... Po chwili tata również wyszedł z domu i wsiedliśmy w mój samochód. Właśnie muszę załatwić sobie tam samochód. Po kilku minutach dojechaliśmy na lotnisko. Zobaczyłam Jusa który czekał na nas najwidoczniej. Stał tyłem. Podeszłam do niego i zakryłam oczy.
- Kto to? - spytałam nie swoim głosem.
- Hmm.. Królewna? - spytał.
- Niee.. - powiedziałam już swoim głosem.
- Oj no wiedziałem że to ty! - powiedział i się odwrócił. Obleciał mnie wzrokiem
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział na co się uśmiechnęłam.
- Dziękuję. - odpowiedziałam i wzięłam swoje walizki. Tata nam się przyglądał chyba ze... ze wzruszeniem? uch. Nie ważne. Poszliśmy wszystkie odprawy i w końcu usiadłam na krzesełkach. Nagle usłyszałam głośny huk. Zobaczyłam........
********************************************
Hmm.. napisałam dziś nn . no i KAŻDY KTO PRZECZYTA PROSZĘ O KOMENTARZ!
- Hej. Tak stało się. No bo ta jedna która miała grać moją partnerkę nie może grać. No i zadzwonili do mnie i spytali czy ty mogłabyś się zgodzić. - Powiedział. Nie wiedziałam co mam zrobić... No bo tu mam dom i jest tata. No a jego nie zestawie! Nigdy w życiu!
- Justin.. muszę to przemyśleć tutaj jest tata nie chce go zostawiać... - powiedziałam.
- Weźmiemy jak tak go ze sobą.
- No dobra.. Jeszcze go spytam i ci wyśle sms'a ok?
- Jasne. - powiedział i się rozłączył. Weszłam do pokoju taty, nie chciałam go budzić ale to wyjątkowa sprawa hah. Podeszłam do niego i zaczęłam go budzić.
- Tato. Obudź się! - krzyknęłam szeptem.
- Ojć.. przysnęło mi się. Coś się stało?
- Nie. Właściwie tak... No bo Justin jedzie do Teksasu nagrywać film. No i jego partnerka zachorowała. Dostałam propozycje grania w tym filmie, tylko ty musisz jechać wtedy ze mną, bo nie chcę cię zostawiać. - powiedziałam.
- Och... Okej zgadzam się. Kiedy lecimy?
- Nie wiem spytam się. - powiedziałam i wybiegłam z pokoju taty i pokierowałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i wybrałam jego numer. Stanęłam na balkonie i patrzyłam na niego.
- O hej yy.. ponownie - zaśmiał się - no i jak?
- Zgadza się. Więc kiedy?
- Jutro rano na 6 samolot. Papa kochanie.
- Jasne. Pa . - powiedziałam i wysłałam pocałunek w powitetrzu. Poszłam do pokoju taty i przekazałam wiadomość żeby się pakował. Poszłam do swojej garderoby i zaczęłam się pakować. Po 2 godzinach pakowania sprawdziłam czy wszystko jest. Okej jest. Weszłam na lapka i zamówiłam 2 bilety na samolot. Wyłączyłam laptopa i włożyłam go do walizki. Wzięłam piżamę którą miałam w garderobie i poszłam się pod prysznic. Umyłam się dokładnie i się ogoliłam. Wtarłam w siebie balsam waniliowy i położyłam się spać. Po chwili usnęłam.
* RANO *
Obudził mnie budzik nastawiony na 4. Zerwałam się jak torpeda i umyłam się szybko. Wtarłam w siebie balsam i wysuszyłam włosy. Ubrałam ciuchy które przygotowałam wczoraj i pobiegłam do kuchni. Zrobiłam płatki z zimnym mlekiem bo dla mnie nie ma czasu na podgrzewanie jak zawsze. Zjadłam w pośpiechu i umyłam miseczkę. Tata właśnie kończył swoją jajecznice. Pobiegłam po walizki i zbiegłam na dół z nimi. Wszystkie walizki stały już przed domem, wyszłam z domu i spojrzałam na niego. Nie zobaczę go przez miesiąc jak nie dwa... Po chwili tata również wyszedł z domu i wsiedliśmy w mój samochód. Właśnie muszę załatwić sobie tam samochód. Po kilku minutach dojechaliśmy na lotnisko. Zobaczyłam Jusa który czekał na nas najwidoczniej. Stał tyłem. Podeszłam do niego i zakryłam oczy.
- Kto to? - spytałam nie swoim głosem.
- Hmm.. Królewna? - spytał.
- Niee.. - powiedziałam już swoim głosem.
- Oj no wiedziałem że to ty! - powiedział i się odwrócił. Obleciał mnie wzrokiem
- Ślicznie wyglądasz. - powiedział na co się uśmiechnęłam.
- Dziękuję. - odpowiedziałam i wzięłam swoje walizki. Tata nam się przyglądał chyba ze... ze wzruszeniem? uch. Nie ważne. Poszliśmy wszystkie odprawy i w końcu usiadłam na krzesełkach. Nagle usłyszałam głośny huk. Zobaczyłam........
********************************************
Hmm.. napisałam dziś nn . no i KAŻDY KTO PRZECZYTA PROSZĘ O KOMENTARZ!
Tagi:
16
Rozdział 15
Położyłam jedzenie na stoliku nocnym i wyszłam. Poszłam do pokoju i zobaczyłam Jusa siedzącego na moim łóżku. Poklepał miejsce obok siebie, dając do zrozumienia żebym usiadła koło niego. Wzięłam laptopa i usiadłam koło niego, włączyłam laptopa i weszłam na jakieś durne gry. Justin próbował zwrócić na siebie uwagę, co mu się udało, ale nie pokazywałam tego. Prawie wybuchłam śmiechem z jego durnowatych min.
- No weź! Ja tu się produkuje żebyś się zaśmiała a ty gapisz się w ten durny ekran! - nie wytrzymał i krzykną szeptem.
- Oj kochanie zwróciłam już uwage i prawie wybuchnęłam śmiechem. - przyznałam, na co się słodko uśmiechną. Przytulił mnie a ja siedziałam dalej na grach.
- Wyjdziemy gdzieś ? - spytał całując moje ramie.
- Gdzie? Aj.. nie możemy tutaj jest tata i musi wypocząć - powiedziałam, na co posmutniał. Po chwili usłyszałam jego dzwonek telefonu. Wyjął telefon z kieszeni i spojrzał na wyświetlacz.
- Muszę odebrać. - powiedział i poszedł do łazienki. Ciekawe heh. Po chwili usłyszałam krzyki ,, teraz ?! muszę teraz jechać?! Oszalałeś!!! '' słyszałam jak też bluźni. Po chwili wyszedł z łazienki i usiadł koło mnie.
- Miley, przepraszam ale muszę cię zostawić na jakiś czas... Jadę do Teksasu nagrywać film.
- Och.. a na ile? - spytałam. Nie podobało mi się to, ale okej.
- Na jakiś miesiąc jak nie dwa. - powiedział i się zasmuciłam.
- Jedź. - powiedziałam. - Dam sobie rade a to jest twoja praca. - powiedziałam przekonująco.
- Serio? mam jechać? Nie gniewasz się? - spytał
- Tak! Idź bo się rozmyślę! - powiedziałam a on się uśmiechną.
- Dzięki. Kocham cię, będę cię odwiedzać wtedy kiedy będę mógł, no i dzwonić. Kocham cię, będę tęsknić. - powiedział i pobiegł do swojego domu. Smutno mi było, ale dam rade. Wstałam i poszłam do taty pokoju.
- Chcesz czegoś? - spytałam.
- Córciu ja jestem zdrowy mogę sam sobie przynieść - powiedział
- Nie! Siedź! Ja się tobą zajmę. Musisz odpocząć - powiedziałam i się uśmiechnęłam - Chcesz pić?
- Jeśli mogłabyś to przynieś - powiedział, a ja pobiegłam do kuchni. Wlałam do szklanki sok pomarańczowy i zaniosłam go do pokoju taty. Zauważyłam że chyba śpi, więc po cichu weszłam w głąb jego pokoju i postawiłam szklankę na stoliku nocnym. Dałam buziaka tacie w policzek i wyszłam. Po chwili usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz ,, Justin < 3 '' szybko odebrałam.
- Hej skarbie coś się stało?
- Hej. Tak stało się. No bo .....
*********************************************************
Proszę o tych którzy przeczytają rozdział, żeby napisali komentarz. To niewiele jest napisać pare słów i raz kliknąć. :)
Położyłam jedzenie na stoliku nocnym i wyszłam. Poszłam do pokoju i zobaczyłam Jusa siedzącego na moim łóżku. Poklepał miejsce obok siebie, dając do zrozumienia żebym usiadła koło niego. Wzięłam laptopa i usiadłam koło niego, włączyłam laptopa i weszłam na jakieś durne gry. Justin próbował zwrócić na siebie uwagę, co mu się udało, ale nie pokazywałam tego. Prawie wybuchłam śmiechem z jego durnowatych min.
- No weź! Ja tu się produkuje żebyś się zaśmiała a ty gapisz się w ten durny ekran! - nie wytrzymał i krzykną szeptem.
- Oj kochanie zwróciłam już uwage i prawie wybuchnęłam śmiechem. - przyznałam, na co się słodko uśmiechną. Przytulił mnie a ja siedziałam dalej na grach.
- Wyjdziemy gdzieś ? - spytał całując moje ramie.
- Gdzie? Aj.. nie możemy tutaj jest tata i musi wypocząć - powiedziałam, na co posmutniał. Po chwili usłyszałam jego dzwonek telefonu. Wyjął telefon z kieszeni i spojrzał na wyświetlacz.
- Muszę odebrać. - powiedział i poszedł do łazienki. Ciekawe heh. Po chwili usłyszałam krzyki ,, teraz ?! muszę teraz jechać?! Oszalałeś!!! '' słyszałam jak też bluźni. Po chwili wyszedł z łazienki i usiadł koło mnie.
- Miley, przepraszam ale muszę cię zostawić na jakiś czas... Jadę do Teksasu nagrywać film.
- Och.. a na ile? - spytałam. Nie podobało mi się to, ale okej.
- Na jakiś miesiąc jak nie dwa. - powiedział i się zasmuciłam.
- Jedź. - powiedziałam. - Dam sobie rade a to jest twoja praca. - powiedziałam przekonująco.
- Serio? mam jechać? Nie gniewasz się? - spytał
- Tak! Idź bo się rozmyślę! - powiedziałam a on się uśmiechną.
- Dzięki. Kocham cię, będę cię odwiedzać wtedy kiedy będę mógł, no i dzwonić. Kocham cię, będę tęsknić. - powiedział i pobiegł do swojego domu. Smutno mi było, ale dam rade. Wstałam i poszłam do taty pokoju.
- Chcesz czegoś? - spytałam.
- Córciu ja jestem zdrowy mogę sam sobie przynieść - powiedział
- Nie! Siedź! Ja się tobą zajmę. Musisz odpocząć - powiedziałam i się uśmiechnęłam - Chcesz pić?
- Jeśli mogłabyś to przynieś - powiedział, a ja pobiegłam do kuchni. Wlałam do szklanki sok pomarańczowy i zaniosłam go do pokoju taty. Zauważyłam że chyba śpi, więc po cichu weszłam w głąb jego pokoju i postawiłam szklankę na stoliku nocnym. Dałam buziaka tacie w policzek i wyszłam. Po chwili usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz ,, Justin < 3 '' szybko odebrałam.
- Hej skarbie coś się stało?
- Hej. Tak stało się. No bo .....
*********************************************************
Proszę o tych którzy przeczytają rozdział, żeby napisali komentarz. To niewiele jest napisać pare słów i raz kliknąć. :)
Tagi:
15
Rozdział 14
Obudziłam się o 8 ze złym humorem. Poszłam się umyć i się ubrałam. Poszłam do kuchni i zjadłam płatki z zimnym mlekiem. Zadzwoniłam do Bena.
- Hej Ben. Załatwisz mi duuużo koncertów?
- Hej, no jasne że załatwie ale po co?
- No bo ktoś porwał mojego tate i chce kase..
- Och. No dobrze postaram się.
- Dzięki . Pa..
- Pa.
Poszłam do pokoju a Jus jeszcze słodko spał. Odrazu na mordkę wkradł się uśmiech mi. Położyłam się koło niego i wpatrywałam w jego boską twarz.
Misiąc później xD
Ten miesiąc był pracowity, pracowałam od rana do wieczora. Dziś mam iść tam odebrać tate. Wstałam o 5 bo nie mogłam spać. Justin oczywiście przez ten miesiąc mnie wspierał i pomagał. Oczywiście jeszcze Jus śpi. Zaczęłam się wiercić w łóżku, lecz nie dało rady bym zasnęła, więc wstałam i podreptałam do łazienki. Umyłam się kokosowym żelem i kokosowym szamponem. Wyszłam spod prysznica otulona ręcznikiem i nałożyłam makijaż. Spiełam włosy w kucyka i ubrałam się w wcześniej przygotowany zestaw. Poszłam do kuchni i zjadłam płatki z zimnym mlekiem. PO zjedzeniu włożyłam miseczkę z łyżką do zmywarki i poszłam liczyć kase. Wyszło że mam 200 tyś. dolarów, dobrze jest. Codziennie miałam jakiś koncert. Fani wspierają mnie, lecz nie wiedzą co się stało. Odłożyłam 30.000 dolarów i czekałam aż Justin się obudzi. Siedze już 20 minut a mi się zdaje że minęły 2 godziny! Poszłam do pokoju i zaczęłam budzić Jusa. Nie chciałam tego ale nie mogę wytrzymać.
- Justin, obudź się. - wyszeptałam i dałam mu buziaka w usta, a on się uśmiechną
- Jeszcze 5 minutek okej? - Powiedział na co go pocałowałam namiętnie i dłuugo w usta. - No wiesz... Tak ładnie prosisz to wstaje - uśmiechną się i pognał do łazienki. Wyszedł z niej pachnący i ubrany. Poszłam po kase i wsiedliśmy do mojego samochodu.
- Justin, dziękuje że tyle dla mnie robisz. - powiedziałam a on się uśmiechną. Dojechaliśmy tam w 10 minut. Odrazu wyszłam z samochodu i usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
- Dobrze, widzę że już jesteś. No to widzisz ten garaż??
- Tak. - powiedziałam niepewnie. No bo jeśli mi coś zrobi??
- No to idź tam i go otwórz, tam będzie twój tata będzie siedział na krześle. Podejdź do niego i zabierz go a na jego miejscu połóż kase.
- Okej. - powiedziałam odważniej i pokierowałam się tam. Justin kroczył za mną.
- Justin, ty tu zostań a ja pójde. - powiedziałam na co on pokiwał głową. Otworzyłam garaż i zobaczyłam tate, chyba spał. Troche mi go żal... Zostawiłam otworzony garaż i weszłam, podeszłam do niego i zaczęłam go budzić. Po chwili otworzył oczy. Odrazu ulga.!
- Chodź. - powiedziałam i położyłam kase. Wybiegliśmy z garażu i go zamknęliśmy.
- Nic ci nie jest? - odrazu spytałam tate.
- Nic.. - powiedział. Tak wgl nie ma paparazzi.! No nie.. jak na zawołanie pojawili się!!... Ugh.
- Co się stało? - spytał jeden fotoreporter.
- Nic. - odburknęłam i poszliśmy do samochodu. Pojechaliśmy do domu. otworzyłam dzwi i tata się uśmiechną i popłakał. Chyba ze szczęścia. Przytuliłam go do siebie tak mocno, jakby miał zaraz uciec. Dawno go nie widziałam. Justin się cały czas przyglądał.
- Tato, może idź się przespać w łóżku? Umyj się itd. - Powiedziałam - No a może zrobić ci coś dobrego? - spytałam zaraz.
- Jeśli mogłabyś, zjadłbym coś - powiedział.
- Jasne! Już się robi ! a ty idź do łóżka! - powiedziałam i z radością pobiegłam do kuchni. Zrobiłam kurczaka z ryżem i surówką, oczywiście dużo tego żeby tata nie był głodny. Nałożyłam jedzenie na talerz i zaniosłam go do pokoju taty. Leżał już w swoim łóżku, odświezony i pachnący ( XDD! . ) Położyłam jedzenie na stoliku nocnym i wyszłam.
************************************************
Przepraszam że nie było tak dlugo nn ;/ . No ale nie było od 6 innych osób. xD Nie ważnee.. No i nie miałam pomysłu ;// . NN możę się pojawi dzis bo mam pomysł ; ' D!
Obudziłam się o 8 ze złym humorem. Poszłam się umyć i się ubrałam. Poszłam do kuchni i zjadłam płatki z zimnym mlekiem. Zadzwoniłam do Bena.
- Hej Ben. Załatwisz mi duuużo koncertów?
- Hej, no jasne że załatwie ale po co?
- No bo ktoś porwał mojego tate i chce kase..
- Och. No dobrze postaram się.
- Dzięki . Pa..
- Pa.
Poszłam do pokoju a Jus jeszcze słodko spał. Odrazu na mordkę wkradł się uśmiech mi. Położyłam się koło niego i wpatrywałam w jego boską twarz.
Misiąc później xD
Ten miesiąc był pracowity, pracowałam od rana do wieczora. Dziś mam iść tam odebrać tate. Wstałam o 5 bo nie mogłam spać. Justin oczywiście przez ten miesiąc mnie wspierał i pomagał. Oczywiście jeszcze Jus śpi. Zaczęłam się wiercić w łóżku, lecz nie dało rady bym zasnęła, więc wstałam i podreptałam do łazienki. Umyłam się kokosowym żelem i kokosowym szamponem. Wyszłam spod prysznica otulona ręcznikiem i nałożyłam makijaż. Spiełam włosy w kucyka i ubrałam się w wcześniej przygotowany zestaw. Poszłam do kuchni i zjadłam płatki z zimnym mlekiem. PO zjedzeniu włożyłam miseczkę z łyżką do zmywarki i poszłam liczyć kase. Wyszło że mam 200 tyś. dolarów, dobrze jest. Codziennie miałam jakiś koncert. Fani wspierają mnie, lecz nie wiedzą co się stało. Odłożyłam 30.000 dolarów i czekałam aż Justin się obudzi. Siedze już 20 minut a mi się zdaje że minęły 2 godziny! Poszłam do pokoju i zaczęłam budzić Jusa. Nie chciałam tego ale nie mogę wytrzymać.
- Justin, obudź się. - wyszeptałam i dałam mu buziaka w usta, a on się uśmiechną
- Jeszcze 5 minutek okej? - Powiedział na co go pocałowałam namiętnie i dłuugo w usta. - No wiesz... Tak ładnie prosisz to wstaje - uśmiechną się i pognał do łazienki. Wyszedł z niej pachnący i ubrany. Poszłam po kase i wsiedliśmy do mojego samochodu.
- Justin, dziękuje że tyle dla mnie robisz. - powiedziałam a on się uśmiechną. Dojechaliśmy tam w 10 minut. Odrazu wyszłam z samochodu i usłyszałam dzwonek mojego telefonu.
- Dobrze, widzę że już jesteś. No to widzisz ten garaż??
- Tak. - powiedziałam niepewnie. No bo jeśli mi coś zrobi??
- No to idź tam i go otwórz, tam będzie twój tata będzie siedział na krześle. Podejdź do niego i zabierz go a na jego miejscu połóż kase.
- Okej. - powiedziałam odważniej i pokierowałam się tam. Justin kroczył za mną.
- Justin, ty tu zostań a ja pójde. - powiedziałam na co on pokiwał głową. Otworzyłam garaż i zobaczyłam tate, chyba spał. Troche mi go żal... Zostawiłam otworzony garaż i weszłam, podeszłam do niego i zaczęłam go budzić. Po chwili otworzył oczy. Odrazu ulga.!
- Chodź. - powiedziałam i położyłam kase. Wybiegliśmy z garażu i go zamknęliśmy.
- Nic ci nie jest? - odrazu spytałam tate.
- Nic.. - powiedział. Tak wgl nie ma paparazzi.! No nie.. jak na zawołanie pojawili się!!... Ugh.
- Co się stało? - spytał jeden fotoreporter.
- Nic. - odburknęłam i poszliśmy do samochodu. Pojechaliśmy do domu. otworzyłam dzwi i tata się uśmiechną i popłakał. Chyba ze szczęścia. Przytuliłam go do siebie tak mocno, jakby miał zaraz uciec. Dawno go nie widziałam. Justin się cały czas przyglądał.
- Tato, może idź się przespać w łóżku? Umyj się itd. - Powiedziałam - No a może zrobić ci coś dobrego? - spytałam zaraz.
- Jeśli mogłabyś, zjadłbym coś - powiedział.
- Jasne! Już się robi ! a ty idź do łóżka! - powiedziałam i z radością pobiegłam do kuchni. Zrobiłam kurczaka z ryżem i surówką, oczywiście dużo tego żeby tata nie był głodny. Nałożyłam jedzenie na talerz i zaniosłam go do pokoju taty. Leżał już w swoim łóżku, odświezony i pachnący ( XDD! . ) Położyłam jedzenie na stoliku nocnym i wyszłam.
************************************************
Przepraszam że nie było tak dlugo nn ;/ . No ale nie było od 6 innych osób. xD Nie ważnee.. No i nie miałam pomysłu ;// . NN możę się pojawi dzis bo mam pomysł ; ' D!
Tagi:
13
Rozdział 13
- Co z nią - spytałem wstając na proste nogi.
- Niestety jest w stanie krytycznym, lekarze robią co w ich mocy. Jest w dobrych rękach, proszę się nie martwić - powiedział staruszek poprawiając okulary. Kurva!? że on powiedział ,, nie martwić '' Jebnęło go coś ! jak ją strace to ja się zabije ! Zanieśli ją do sali a ja z nią siedziałem do 19 ale już nie mogłem więcej bo mnie wygonili, więc pojechałem do domu i rzuciłem się na łóżko. Wszedłem na tt i dodałem wpis ,, Wróć do nas! Czekam! Dużo osób czeka ! Nie odchodź : ( '' No tak, nie dodałem wszędzie byli fotoreporterzy. Wszyscy wiedzą co się stało. Poszedłem na dół do mamy, położyłem się na sofie i wtuliłem w nią. Było mi źle, naprawde źle. Poszedłem do pokoju i wzięło mnie coś i napisałem piosenkę, no nawet 2 . Melodie też jutro przedstawie je Scooterowi, ale teraz idę się myć. Wszedłem pod prysznic i się umyłem. Włożyłem spodnie i poszedłem spać.
* Rano *
Wstałem i poszedłem się umyć. Włożylem byle jaki zestaw i pojechałem do Miley. Przechodząc na korytarzu zobaczyłem tego gościa co wczoraj mówił że mam się nie martwić
- Witam, co z Miley?
- Jej stan się pogorszył, przykro mi - powiedział i odszedł. Kurva! co mam robić?! poszedłem do Miley i usiadłem koło niej.
- Miley! proszę wracaj tu... Nie wiem co się stało ale to Selena przyszła do mnie i chciała pogadać, nie chciałem zacząłem się kłócić i nagle ty weszłaś. Potem wybiegłaś i to się stało. Nie wiem po co to mówie... będę to i tak mówić codziennie. Nie wybacze sobie tego do końca życia. - łzy spływały mi po policzkach. Nagle do sali wszedł tata Miley.
- Witaj Justin - powiedział załamany
- Dzień dobry, no nie taki dobry ale niech będzie. Przepraszam pana powiedziałem łamiącym mi się głosem
- Za co? - powiedział i spojrzał na mnie.
- No bo to przeze mnie... Weszła do mojego pokoju a tam była Selena i wybiegła prosto pod samochód... - powiedziałem i wybuchłem płaczem. Wiem chłopaki nie płaczą ale ciężko jest nie płakać jak najukochańsza osoba leży właśnie w szpitalu i niewiadomo czy z tego wyjdzie.
* Miesiąc później *
Jej stan się z każdym dniem polepsza, jestem z tego zadowolony, lecz wolałbym żeby to się nie stało. Nadal obwiniam siebie, bo to przecież przeze mnie ! Dupkiem jestem cholernym.! No a tak wgl. to narazie rutyna. Scooter jest taki miły i odwołał mi koncerty, bo nie daje rady śpiewać. Mam same wywiady czasami, ale ciężko mi mówić o Miley. Wtedy czuje wielką góle w gardle i zaczynam płakać. Więc tak jak zawsze wstaje z łóżka i ide pod prysznic. Ubrałem się w wcześniej przygotowany zestaw i pojechałem do szpitala. Siedziałem i płakałem, więc jak powiedziałem miesiąc temu zaczynam opowiadać historie od nowa...
- Wracaj tu... Selena przyszła do mnie chciała pogadać, nie chciałem kłóciłem się i ty weszłaś i wybiegłaś z płaczem i to się stało.. Wracaj - powiedziałem i poczułem jak jej ręka się porusza. No nic przez to mam zwidy i wgl. Nagle usłyszałem ciche wymawianie mojego imienia. Spojrzałem na Miley a ona miała uśmiech na twarzy. Kurwa! przypomniało mi się że opuściła szkołe! Że co?! ona leży w szpitalu a ja myśle o szkole?! Musze iść do psychiatry ...
- Miley?! Jak się czujesz?! Przepraszam! nie było nic między mną a Seleną! Kocham cię!
- Wiem... Przepraszam miałam zły sen i tak wyszło.
- Przepraszam to przeze mnie.
- Nieprawda ! - Nagle do sali wszedli lekarze i mnie wyprowadzili. Czemu wyprowadzili? bo się szarpałem nie chciałem jej zostawiać. Po chwili wywieźli ją i przeprowadzili badania. Po godzinie wróciła do sali a ja usiadłem ponownie koło niej i przytuliłem. Boje się że ją strace i nie wróci a mi się zawali świat.
* Powracamy do Miley! *
Zaczęłam się budzić. Wszystko mnie bolało, nie mogłam się ruszyć. Nagle usłyszałam słowa Jusa.
- Wracaj tu... Selena przyszła do mnie chciała pogadać, nie chciałem kłóciłem się i ty weszłaś i wybiegłaś z płaczem i to się stało.. Wracaj - powiedział i przez cały czas próbowałam ruszać ręką. Po wielu próbach udało mi się! No ale kurwa chyba nie poczuł !
- Justin... - powiedziałam słabym głosem. Uśmiechnęłam się i zobaczyłam zapłakaną twarz Jusa.
- Miley?! Jak się czujesz?! Przepraszam! nie było nic między mną a Seleną! kocham cię!
- Wiem... przepraszam miałam zły sen i tak wyszło - nie chciałam mu nic mówić o śnie, ale nie chce żeby się obwiniał.. Zaczął się obwiniać protestowałam, ale naszą rozmowe przerwali nam lekarze. Jus nie chciał wyjść z sali ale go wyciągnęli siłą.
- Ach ta miłośc .. - zaśmiał się lekarz, gdy go wyciągnęli.
- No a tak wgl. Witaj w świecie żywych. Mam na imie Robert i jestem twoim lekarzem - uśmiechną się - Byłaś w śpiączce miesiąc a oto ten Justin Bieber był przy tobie cały wolny czas. - powiedział na co wytrzeszczyłam oczy. Kazali mi wsiąść na wózek, lecz ja nie chciałam. W końcu wyprosili mnie i usiadłam na nim, bo nie mogłam chodzić. Zawieźli mnie do sali gdzie mnie badali. Wszystko wróciło do normy z tego co się dowiedziałam. Wróciliśmy do sali i odrazu Jus usiadł przy mnie.
- Nie chce mi się tu siedzieć, wszystko mnie boli od tego niewygodnego łóżka - powiedziałam.
- Mogę wyprosić lekarzy by cię wypuścili
- Jakbyś mógł. - uśmiechnęłam się blado. Po 10 minutach wrócił i powiedział że mogę wyjść. Naszczęście pomyślał o ubraniach i woził je ze sobą. Dał mi te ubrania i poszliśmy do samochodu. Wokół szpitala było dużo fotoreporterów. Wróciliśmy do domu.
- Może wejdziesz?
- Jak mogę...
- Justin! zachowujesz się jakbyś nie był moim chłopakiem!
- a jestem?
- Czy ja miałam wypadek czy ty? - powiedziałam.
- Nie bo ja myślałem że się gniewasz i nie chcesz mnie znać no i.. - nie dokończył bo mu przerwałam
- To nie myśl już - powiedziałam i dałam mu buziaka w usta. Justin go przedłużył oczywiście. Weszliśmy do domu, a w nim nikogo!
- Nikogo nie ma . Gdzie tata? wiesz coś ?
- Nie , może zostawił coś? - poszliśmy szukać czy zostawił coś. Nic nie było! Po chwili zadzwoniła moja komórka.
- Halo? - spytałam poddenerwowana
- Witaj mała.
- Słucham?! - krzyknęłam prawie a Jus przyszedł do mnie.
- Nie ważne, masz robić co ci każe! Mam twojego tate! Obserwuje cię, masz zapłacić 30.000 dolarów inaczej zabije twojego tate - powiedział a ja zaczęłam płakać.
- Mogę z nim pogadać?
- Jasne.
- Halo ? tato !
- Córciu nie płać, jestem stary i do niczego...
- Nie zostawie cię, zapłace.. !
- Nie! Niee możesz mu.. - nie zdążył powiedzieć
- Nie ważne! Masz zapłacić albo go zabije kumasz? Kase masz zostawić w garażu na ulicy ***** masz 2 miesiące! Tam będzie twój tata i weźmiesz go sobie . Zostawisz tam pieniądze i sobie pójdziecie - powiedział i się rozłączył ( Sorry! gwiazdki bo nie mogłam wymyślić nazwy ulicy ) Padłam na podłoge i płakałam.
- Miley co się stało!?
- Mają mojego tate! Chcą 30 tysięcy dolarów inaczej go zabiją. Mam 2 miechy
- Zapłacimy, nie martw się! - Leżałam na podłodze i płakałam, Jus się przytulił do mnie i tak leżeliśmy. Nie wiedziałam że może się coś takiego stać! Nie teraz! potrzebuje go .. Jak się kłóciliśmy myślałam że nie potrzebuje go i mogę żyć bez niego. Teraz kocham go i nie mogę bez niego żyć, wiem to!.
- Jus, jeszcze powiedział że mnie obserwuje.. Nie wiem co mam robić, nie chce policji! Zobaczy że coś kombinuje i to koniec będzie zabiją go.
- No dobrze. Zapłacimy nie martw się. Dam ci te kase chodź!
- Nie! nie chce od ciebie, będę teraz pracować i zapłace! - Poszliśmy do mojego pokoju. Jus poszedł zadzwonić do mamy że zostaje u mnie, a ja poszłam wziąć prysznic. Ubrałam piżame i jak Jus się umył położyliśmy się na łóżku i tuliliśmy. W końcu nie wiem kiedy, usnęłam.
***************************
6 komentarzy = nn ( 1 osoba = 1 komentarz! )
- Co z nią - spytałem wstając na proste nogi.
- Niestety jest w stanie krytycznym, lekarze robią co w ich mocy. Jest w dobrych rękach, proszę się nie martwić - powiedział staruszek poprawiając okulary. Kurva!? że on powiedział ,, nie martwić '' Jebnęło go coś ! jak ją strace to ja się zabije ! Zanieśli ją do sali a ja z nią siedziałem do 19 ale już nie mogłem więcej bo mnie wygonili, więc pojechałem do domu i rzuciłem się na łóżko. Wszedłem na tt i dodałem wpis ,, Wróć do nas! Czekam! Dużo osób czeka ! Nie odchodź : ( '' No tak, nie dodałem wszędzie byli fotoreporterzy. Wszyscy wiedzą co się stało. Poszedłem na dół do mamy, położyłem się na sofie i wtuliłem w nią. Było mi źle, naprawde źle. Poszedłem do pokoju i wzięło mnie coś i napisałem piosenkę, no nawet 2 . Melodie też jutro przedstawie je Scooterowi, ale teraz idę się myć. Wszedłem pod prysznic i się umyłem. Włożyłem spodnie i poszedłem spać.
* Rano *
Wstałem i poszedłem się umyć. Włożylem byle jaki zestaw i pojechałem do Miley. Przechodząc na korytarzu zobaczyłem tego gościa co wczoraj mówił że mam się nie martwić
- Witam, co z Miley?
- Jej stan się pogorszył, przykro mi - powiedział i odszedł. Kurva! co mam robić?! poszedłem do Miley i usiadłem koło niej.
- Miley! proszę wracaj tu... Nie wiem co się stało ale to Selena przyszła do mnie i chciała pogadać, nie chciałem zacząłem się kłócić i nagle ty weszłaś. Potem wybiegłaś i to się stało. Nie wiem po co to mówie... będę to i tak mówić codziennie. Nie wybacze sobie tego do końca życia. - łzy spływały mi po policzkach. Nagle do sali wszedł tata Miley.
- Witaj Justin - powiedział załamany
- Dzień dobry, no nie taki dobry ale niech będzie. Przepraszam pana powiedziałem łamiącym mi się głosem
- Za co? - powiedział i spojrzał na mnie.
- No bo to przeze mnie... Weszła do mojego pokoju a tam była Selena i wybiegła prosto pod samochód... - powiedziałem i wybuchłem płaczem. Wiem chłopaki nie płaczą ale ciężko jest nie płakać jak najukochańsza osoba leży właśnie w szpitalu i niewiadomo czy z tego wyjdzie.
* Miesiąc później *
Jej stan się z każdym dniem polepsza, jestem z tego zadowolony, lecz wolałbym żeby to się nie stało. Nadal obwiniam siebie, bo to przecież przeze mnie ! Dupkiem jestem cholernym.! No a tak wgl. to narazie rutyna. Scooter jest taki miły i odwołał mi koncerty, bo nie daje rady śpiewać. Mam same wywiady czasami, ale ciężko mi mówić o Miley. Wtedy czuje wielką góle w gardle i zaczynam płakać. Więc tak jak zawsze wstaje z łóżka i ide pod prysznic. Ubrałem się w wcześniej przygotowany zestaw i pojechałem do szpitala. Siedziałem i płakałem, więc jak powiedziałem miesiąc temu zaczynam opowiadać historie od nowa...
- Wracaj tu... Selena przyszła do mnie chciała pogadać, nie chciałem kłóciłem się i ty weszłaś i wybiegłaś z płaczem i to się stało.. Wracaj - powiedziałem i poczułem jak jej ręka się porusza. No nic przez to mam zwidy i wgl. Nagle usłyszałem ciche wymawianie mojego imienia. Spojrzałem na Miley a ona miała uśmiech na twarzy. Kurwa! przypomniało mi się że opuściła szkołe! Że co?! ona leży w szpitalu a ja myśle o szkole?! Musze iść do psychiatry ...
- Miley?! Jak się czujesz?! Przepraszam! nie było nic między mną a Seleną! Kocham cię!
- Wiem... Przepraszam miałam zły sen i tak wyszło.
- Przepraszam to przeze mnie.
- Nieprawda ! - Nagle do sali wszedli lekarze i mnie wyprowadzili. Czemu wyprowadzili? bo się szarpałem nie chciałem jej zostawiać. Po chwili wywieźli ją i przeprowadzili badania. Po godzinie wróciła do sali a ja usiadłem ponownie koło niej i przytuliłem. Boje się że ją strace i nie wróci a mi się zawali świat.
* Powracamy do Miley! *
Zaczęłam się budzić. Wszystko mnie bolało, nie mogłam się ruszyć. Nagle usłyszałam słowa Jusa.
- Wracaj tu... Selena przyszła do mnie chciała pogadać, nie chciałem kłóciłem się i ty weszłaś i wybiegłaś z płaczem i to się stało.. Wracaj - powiedział i przez cały czas próbowałam ruszać ręką. Po wielu próbach udało mi się! No ale kurwa chyba nie poczuł !
- Justin... - powiedziałam słabym głosem. Uśmiechnęłam się i zobaczyłam zapłakaną twarz Jusa.
- Miley?! Jak się czujesz?! Przepraszam! nie było nic między mną a Seleną! kocham cię!
- Wiem... przepraszam miałam zły sen i tak wyszło - nie chciałam mu nic mówić o śnie, ale nie chce żeby się obwiniał.. Zaczął się obwiniać protestowałam, ale naszą rozmowe przerwali nam lekarze. Jus nie chciał wyjść z sali ale go wyciągnęli siłą.
- Ach ta miłośc .. - zaśmiał się lekarz, gdy go wyciągnęli.
- No a tak wgl. Witaj w świecie żywych. Mam na imie Robert i jestem twoim lekarzem - uśmiechną się - Byłaś w śpiączce miesiąc a oto ten Justin Bieber był przy tobie cały wolny czas. - powiedział na co wytrzeszczyłam oczy. Kazali mi wsiąść na wózek, lecz ja nie chciałam. W końcu wyprosili mnie i usiadłam na nim, bo nie mogłam chodzić. Zawieźli mnie do sali gdzie mnie badali. Wszystko wróciło do normy z tego co się dowiedziałam. Wróciliśmy do sali i odrazu Jus usiadł przy mnie.
- Nie chce mi się tu siedzieć, wszystko mnie boli od tego niewygodnego łóżka - powiedziałam.
- Mogę wyprosić lekarzy by cię wypuścili
- Jakbyś mógł. - uśmiechnęłam się blado. Po 10 minutach wrócił i powiedział że mogę wyjść. Naszczęście pomyślał o ubraniach i woził je ze sobą. Dał mi te ubrania i poszliśmy do samochodu. Wokół szpitala było dużo fotoreporterów. Wróciliśmy do domu.
- Może wejdziesz?
- Jak mogę...
- Justin! zachowujesz się jakbyś nie był moim chłopakiem!
- a jestem?
- Czy ja miałam wypadek czy ty? - powiedziałam.
- Nie bo ja myślałem że się gniewasz i nie chcesz mnie znać no i.. - nie dokończył bo mu przerwałam
- To nie myśl już - powiedziałam i dałam mu buziaka w usta. Justin go przedłużył oczywiście. Weszliśmy do domu, a w nim nikogo!
- Nikogo nie ma . Gdzie tata? wiesz coś ?
- Nie , może zostawił coś? - poszliśmy szukać czy zostawił coś. Nic nie było! Po chwili zadzwoniła moja komórka.
- Halo? - spytałam poddenerwowana
- Witaj mała.
- Słucham?! - krzyknęłam prawie a Jus przyszedł do mnie.
- Nie ważne, masz robić co ci każe! Mam twojego tate! Obserwuje cię, masz zapłacić 30.000 dolarów inaczej zabije twojego tate - powiedział a ja zaczęłam płakać.
- Mogę z nim pogadać?
- Jasne.
- Halo ? tato !
- Córciu nie płać, jestem stary i do niczego...
- Nie zostawie cię, zapłace.. !
- Nie! Niee możesz mu.. - nie zdążył powiedzieć
- Nie ważne! Masz zapłacić albo go zabije kumasz? Kase masz zostawić w garażu na ulicy ***** masz 2 miesiące! Tam będzie twój tata i weźmiesz go sobie . Zostawisz tam pieniądze i sobie pójdziecie - powiedział i się rozłączył ( Sorry! gwiazdki bo nie mogłam wymyślić nazwy ulicy ) Padłam na podłoge i płakałam.
- Miley co się stało!?
- Mają mojego tate! Chcą 30 tysięcy dolarów inaczej go zabiją. Mam 2 miechy
- Zapłacimy, nie martw się! - Leżałam na podłodze i płakałam, Jus się przytulił do mnie i tak leżeliśmy. Nie wiedziałam że może się coś takiego stać! Nie teraz! potrzebuje go .. Jak się kłóciliśmy myślałam że nie potrzebuje go i mogę żyć bez niego. Teraz kocham go i nie mogę bez niego żyć, wiem to!.
- Jus, jeszcze powiedział że mnie obserwuje.. Nie wiem co mam robić, nie chce policji! Zobaczy że coś kombinuje i to koniec będzie zabiją go.
- No dobrze. Zapłacimy nie martw się. Dam ci te kase chodź!
- Nie! nie chce od ciebie, będę teraz pracować i zapłace! - Poszliśmy do mojego pokoju. Jus poszedł zadzwonić do mamy że zostaje u mnie, a ja poszłam wziąć prysznic. Ubrałam piżame i jak Jus się umył położyliśmy się na łóżku i tuliliśmy. W końcu nie wiem kiedy, usnęłam.
***************************
6 komentarzy = nn ( 1 osoba = 1 komentarz! )
Tagi:
13
Rozdział 12
Obudziłam się o 12 w ubraniach. Usiadłam na łóżku i przypomniałam sobie co robiłam wczoraj. Wstałam i podreptałam do łazienki. Zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic. Umyłam się kokosowym żelem pod prysznic i szamponem czekoladowym. Wyszłam z pod prysznica i otuliłam się ręcznikiem. Umyłam zęby, wysuszyłam włosy i zrobiłam makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam do garderoby bo zapomniałam wziąć ubrań do łazienki. Włożyłam na siebie ten zestaw i poszłam wrzucić do prania tamte ubrania. Poszłam do kuchni zrobić sobie i tacie naleśniki
- Chcesz kawe? - spytałam tate
- Tak, poproszę - Zrobiłam kawe i naleśniki i podałam do stołu.
- Jak się czujesz po koncercie? - spytał mój tata.
- Dobrze - uśmiechnęłam się. Dalej już nie rozmawialiśmy, umyłam naczynia i poszłam oglądać TV. Pełno było wiadomości i zdjęć z koncertu. Oglądanie TV przerwał mi telefon, ktoś dzwonił. Spojrzałam na wyświetlacz gdzie widniał napis Justin< 3 więc bez namysłu odebrałam
- Hej śliczna
- Witaj .
- Co robisz?
- Oglądam tv
- Mogę przyjść?
- Jasne - odpowiedziałam i usłyszałam już dźwięk odłożonej słuchawki. Po paru sekundach przyszedł Jus i walną się na kanape.
- Nie za wygodnie? - spytałam jedząc paluszki .
- Niee, nie ma cie jeszcze - powiedział klepiąc swoje kolana dając mi do zrozumienia żebym usiadła mu na kolanach.
- No wiesz, ja jakaś ciężka jestem
- No co ty . Nie jesteś ciężka
- No dobra.. - Usiadłam na jego kolanach i dałam mu paluszki do buzi. Oglądaliśmy jakieś filmy, lecz znudziło to się nam. Poszliśmy pochodzić po mieście, ale oczywiście jak to ja poszliśmy do centrum handlowego. Żeby zachęcić Justina do zakupów poszliśmy najpierw do sklepu z bielizną. Potem poszliśmy do normalnych a na sam koniec znowu do sklepu z bielizną. Dziwne nie? Chciałam mu wynagrodzić ten czas. Przymierzałam właśnie te 2 bielizny
">to i
">to . Jus mówił żeby wziąć te 2 ale nie wiem. Po 5 minutowym zastanowieniu wzięłam te 2 zestawy i poszliśmy zapłacić. Dziś znowu miałam dużo toreb. Justin musiał już jechać więc poszłam do garderoby z dwoma dużymi workami. Zaczęłam wyrzucać stare ciuchy, które nie nosze. Wyszło że były 3 worki, no nie ważne! Postanowiłam je oddać biednym. Jak skończyłam była godzina 15 więc poszłam się odświeżyć. Ubrałam się w czyste ciuchy i poszłam zrobić obiad. Kurczak z frytkami i surówką, pycha ! Zawołałam tate na obiad i go zjedliśmy. Nie wiedziałam co z sobą zrobić więc zaczęłam sprzątać dom. Gdy skończyłam była 17:30 a dom błyszczał. Poszłam do pokoju i do garderoby i przebrałam się w
">strój do ćwiczeń. Poszłam ćwiczyć żeby nie mieć brzuszka. Po 2 godzinnych ćwiczeniach poszłam do łazienki nalałam sobie wody do wanny i zrobiłam relaksującą kąpiel. Siedziałam w wannie 40 minut, lecz woda zaczęła się chłodzić więc wyszłam. Wytarłam swoje ciało ręcznikiem i włożyłam piżame. Położyłam się do łóżka i zaczęłam czytać książke, powiem że mnie wciągnęła. Przeczytałam ją całą w 3 godziny i poszłam spać.
Szła sobie dziewczyna dróżką w lesie, nie wiedziała gdzie idzie. Doszła do wodospadu a tam stał on, Justin. Ten jedyny którego pokochała nad życie. Patrzył na nią z pogardą a do niego podeszła dziewczyna. Zaczęła przypominać sobie kto to był, w końcu zrozumiała! To Selena która zabrała jej Justina, zaczęła płakać. Upadła na zimną ziemie a Justin z Seleną jej się przyglądali. Wzięła żyletke która leżała koło niej i zaczęła się ciąć. Na Justina twarzy widniał wielki uśmiech a Selena patrzyła na nią dając do zrozumienia że jest ważniejsza, lepsza i najpiękniejsza. Dziewczyna podcieła swoje żyły i zaczęła usypiać. Justin i Selena zaczęli się oddalać.
- AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!! - obudziłam się i wrzasnęłam na cały dom. To był okropny sen, czułam się jakby to było prawdą.
- Co się dzieje?! - spytał tata wchodząc a raczej wbiegając do jej pokoju.
- Miałam zły sen.
- Ufff.. opowiesz?
- No.. Nie.... znaczy tak... Wole nie - patrzyłam na niego z miną pt. Sorry.
- Nic się nie stało idź spać. - powiedział i poszedł spać. Nie mogłam już spać, myślałam że to może coś znaczyć, ale co? Może Justinowi zmienił się gust i zdradza mnie z Seleną?? ..... Poszłam pod prysznic i umyłam się wiśniowym żelem. Umyłam włosy truskawkowym szamponem i zmieniłam ciepłą wode w zimną. Chciałam się ochłodzić, w końcu wyszłam otulona ręcznikiem. Wysuszyłam włosy myjąc zęby. Zrobiłam makijaż i założyłam zestaw ubrań. Była 6 rano a ja nie śpie, no nic poszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie płatki z zimnym mlekiem. Zjadłam je w 10 minut i wstawiłam naczynie do zmywarki. Poszłam oglądać TV do 9, chce pogadać z Jusem. Boje się że ten sen to prawda, wybiła 9 więc wyłączyłam telewizor i wybiegłam z domu. Pokierowałam się do domu Jusa i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi jego matka
- Dzień dobry jestem Miley jest może Justin?
- Witaj, tak jest w swoim pokoju . - powiedziała a na jej twarzy cały czas widniał wielki, szczery uśmiech. Weszłam po schodach i zapukałam do drzwi Jusa.
- prosze! - krzykną Jus
- Cze.... - chciałam się przywitać, ale zobaczyłam że tam jest Selena - Aha.. czyli wszystko jasne. Dzięki ci Boże że mnie uprzedziłeś. Pa, nie przychodź już nigdy do mnie. - powiedziałam a łzy otulały moje policzki. Wybiegłam z posiadłości Bieberów i nie zauważyłam nadjeżdżającego samochodu. Po chwili widziałam tylko ciemność.
* OCZAMI JUSTINA *
- Cze... - weszła Miley a mnie zamurowało - Aha.. czyli wszystko jasne. Dzięki ci Boże że mnie uprzedziłeś. Pa, nie przychodź już nigdy do mnie. - powiedziała a łzy jej się lały. Wybiegła z pokoju a ja zacząłem ją gonić. Wybiegłem z domu i zobaczyłem jak samochód potrąca Miley. OMG ! TO się nie mogło stać! Moja miłość nie może umrzeć. Krzyknąłem do mamy żeby drzwoniła po karetke a sam podbiegłem do Miley. Kierowca wyszedł z samochodu i zaczął się tłumaczyć
- Przepraszam! Boże ! to nie możliwe ! to nie mogło się stać! To wypadek prosze mnie oszczędzić ! ta dziewczyna wyszła mi na drogie błagam ja mam rodzine i dzieci nie moge ich opuścić! - zaczął coś ględzić
- Nic się panie nie stało cicho już prosze być!!!!! - krzyknąłem przez łzy. Po chwili było słychać nadjeżdżającą karetke. Trzymałem Miley na moich kolanach, a Selena przyglądała się na balkonie temu wszystkiemu. Zamorduje ją kiedyś! Nie mogę stracić Miley. Nie wybaczyłbym sobie, dla mnie to moja wina! Tak jakbym ja ją potrącił. Lekarze wnieśli ją do karetki a mnie nie wpuścili. Wsiadłem do samochodu i jechałem za karetką. Nie było to takie proste ale udało się, dla Miley wszystko. Wbiegłem do szpitala i usiadłem przed salą operacyjną. Czekałem 2 godziny, aż w końcu wyszedł lekarz z sali
- Co z nią? - spytałem wstając na proste nogi
- Niestety.......................
***************************************************************
No .. dla mnie nikt tego bloga nie czyta więc!
5 KOMCI = NN ( KAŻDY OD INNEJ OSOBY! )
Obudziłam się o 12 w ubraniach. Usiadłam na łóżku i przypomniałam sobie co robiłam wczoraj. Wstałam i podreptałam do łazienki. Zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic. Umyłam się kokosowym żelem pod prysznic i szamponem czekoladowym. Wyszłam z pod prysznica i otuliłam się ręcznikiem. Umyłam zęby, wysuszyłam włosy i zrobiłam makijaż. Wyszłam z łazienki i poszłam do garderoby bo zapomniałam wziąć ubrań do łazienki. Włożyłam na siebie ten zestaw i poszłam wrzucić do prania tamte ubrania. Poszłam do kuchni zrobić sobie i tacie naleśniki
- Chcesz kawe? - spytałam tate
- Tak, poproszę - Zrobiłam kawe i naleśniki i podałam do stołu.
- Jak się czujesz po koncercie? - spytał mój tata.
- Dobrze - uśmiechnęłam się. Dalej już nie rozmawialiśmy, umyłam naczynia i poszłam oglądać TV. Pełno było wiadomości i zdjęć z koncertu. Oglądanie TV przerwał mi telefon, ktoś dzwonił. Spojrzałam na wyświetlacz gdzie widniał napis Justin< 3 więc bez namysłu odebrałam
- Hej śliczna
- Witaj .
- Co robisz?
- Oglądam tv
- Mogę przyjść?
- Jasne - odpowiedziałam i usłyszałam już dźwięk odłożonej słuchawki. Po paru sekundach przyszedł Jus i walną się na kanape.
- Nie za wygodnie? - spytałam jedząc paluszki .
- Niee, nie ma cie jeszcze - powiedział klepiąc swoje kolana dając mi do zrozumienia żebym usiadła mu na kolanach.
- No wiesz, ja jakaś ciężka jestem
- No co ty . Nie jesteś ciężka
- No dobra.. - Usiadłam na jego kolanach i dałam mu paluszki do buzi. Oglądaliśmy jakieś filmy, lecz znudziło to się nam. Poszliśmy pochodzić po mieście, ale oczywiście jak to ja poszliśmy do centrum handlowego. Żeby zachęcić Justina do zakupów poszliśmy najpierw do sklepu z bielizną. Potem poszliśmy do normalnych a na sam koniec znowu do sklepu z bielizną. Dziwne nie? Chciałam mu wynagrodzić ten czas. Przymierzałam właśnie te 2 bielizny
">to i
">to . Jus mówił żeby wziąć te 2 ale nie wiem. Po 5 minutowym zastanowieniu wzięłam te 2 zestawy i poszliśmy zapłacić. Dziś znowu miałam dużo toreb. Justin musiał już jechać więc poszłam do garderoby z dwoma dużymi workami. Zaczęłam wyrzucać stare ciuchy, które nie nosze. Wyszło że były 3 worki, no nie ważne! Postanowiłam je oddać biednym. Jak skończyłam była godzina 15 więc poszłam się odświeżyć. Ubrałam się w czyste ciuchy i poszłam zrobić obiad. Kurczak z frytkami i surówką, pycha ! Zawołałam tate na obiad i go zjedliśmy. Nie wiedziałam co z sobą zrobić więc zaczęłam sprzątać dom. Gdy skończyłam była 17:30 a dom błyszczał. Poszłam do pokoju i do garderoby i przebrałam się w
">strój do ćwiczeń. Poszłam ćwiczyć żeby nie mieć brzuszka. Po 2 godzinnych ćwiczeniach poszłam do łazienki nalałam sobie wody do wanny i zrobiłam relaksującą kąpiel. Siedziałam w wannie 40 minut, lecz woda zaczęła się chłodzić więc wyszłam. Wytarłam swoje ciało ręcznikiem i włożyłam piżame. Położyłam się do łóżka i zaczęłam czytać książke, powiem że mnie wciągnęła. Przeczytałam ją całą w 3 godziny i poszłam spać. Szła sobie dziewczyna dróżką w lesie, nie wiedziała gdzie idzie. Doszła do wodospadu a tam stał on, Justin. Ten jedyny którego pokochała nad życie. Patrzył na nią z pogardą a do niego podeszła dziewczyna. Zaczęła przypominać sobie kto to był, w końcu zrozumiała! To Selena która zabrała jej Justina, zaczęła płakać. Upadła na zimną ziemie a Justin z Seleną jej się przyglądali. Wzięła żyletke która leżała koło niej i zaczęła się ciąć. Na Justina twarzy widniał wielki uśmiech a Selena patrzyła na nią dając do zrozumienia że jest ważniejsza, lepsza i najpiękniejsza. Dziewczyna podcieła swoje żyły i zaczęła usypiać. Justin i Selena zaczęli się oddalać.
- AAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!! - obudziłam się i wrzasnęłam na cały dom. To był okropny sen, czułam się jakby to było prawdą.
- Co się dzieje?! - spytał tata wchodząc a raczej wbiegając do jej pokoju.
- Miałam zły sen.
- Ufff.. opowiesz?
- No.. Nie.... znaczy tak... Wole nie - patrzyłam na niego z miną pt. Sorry.
- Nic się nie stało idź spać. - powiedział i poszedł spać. Nie mogłam już spać, myślałam że to może coś znaczyć, ale co? Może Justinowi zmienił się gust i zdradza mnie z Seleną?? ..... Poszłam pod prysznic i umyłam się wiśniowym żelem. Umyłam włosy truskawkowym szamponem i zmieniłam ciepłą wode w zimną. Chciałam się ochłodzić, w końcu wyszłam otulona ręcznikiem. Wysuszyłam włosy myjąc zęby. Zrobiłam makijaż i założyłam zestaw ubrań. Była 6 rano a ja nie śpie, no nic poszłam na dół do kuchni i zrobiłam sobie płatki z zimnym mlekiem. Zjadłam je w 10 minut i wstawiłam naczynie do zmywarki. Poszłam oglądać TV do 9, chce pogadać z Jusem. Boje się że ten sen to prawda, wybiła 9 więc wyłączyłam telewizor i wybiegłam z domu. Pokierowałam się do domu Jusa i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi jego matka
- Dzień dobry jestem Miley jest może Justin?
- Witaj, tak jest w swoim pokoju . - powiedziała a na jej twarzy cały czas widniał wielki, szczery uśmiech. Weszłam po schodach i zapukałam do drzwi Jusa.
- prosze! - krzykną Jus
- Cze.... - chciałam się przywitać, ale zobaczyłam że tam jest Selena - Aha.. czyli wszystko jasne. Dzięki ci Boże że mnie uprzedziłeś. Pa, nie przychodź już nigdy do mnie. - powiedziałam a łzy otulały moje policzki. Wybiegłam z posiadłości Bieberów i nie zauważyłam nadjeżdżającego samochodu. Po chwili widziałam tylko ciemność.
* OCZAMI JUSTINA *
- Cze... - weszła Miley a mnie zamurowało - Aha.. czyli wszystko jasne. Dzięki ci Boże że mnie uprzedziłeś. Pa, nie przychodź już nigdy do mnie. - powiedziała a łzy jej się lały. Wybiegła z pokoju a ja zacząłem ją gonić. Wybiegłem z domu i zobaczyłem jak samochód potrąca Miley. OMG ! TO się nie mogło stać! Moja miłość nie może umrzeć. Krzyknąłem do mamy żeby drzwoniła po karetke a sam podbiegłem do Miley. Kierowca wyszedł z samochodu i zaczął się tłumaczyć
- Przepraszam! Boże ! to nie możliwe ! to nie mogło się stać! To wypadek prosze mnie oszczędzić ! ta dziewczyna wyszła mi na drogie błagam ja mam rodzine i dzieci nie moge ich opuścić! - zaczął coś ględzić
- Nic się panie nie stało cicho już prosze być!!!!! - krzyknąłem przez łzy. Po chwili było słychać nadjeżdżającą karetke. Trzymałem Miley na moich kolanach, a Selena przyglądała się na balkonie temu wszystkiemu. Zamorduje ją kiedyś! Nie mogę stracić Miley. Nie wybaczyłbym sobie, dla mnie to moja wina! Tak jakbym ja ją potrącił. Lekarze wnieśli ją do karetki a mnie nie wpuścili. Wsiadłem do samochodu i jechałem za karetką. Nie było to takie proste ale udało się, dla Miley wszystko. Wbiegłem do szpitala i usiadłem przed salą operacyjną. Czekałem 2 godziny, aż w końcu wyszedł lekarz z sali
- Co z nią? - spytałem wstając na proste nogi
- Niestety.......................
***************************************************************
No .. dla mnie nikt tego bloga nie czyta więc!
5 KOMCI = NN ( KAŻDY OD INNEJ OSOBY! )
Tagi:
#12
Rozdział 11
Obudziłam się o 10 . Dziś mam wolny dzień, więc wstałam i wybrałam zestaw. Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Mydliłam swoje nagie ciało czekoladowym żelem pod prysznic, gdy Jus zapukał do drzwi.
- Mileeeey!
- Taak?
- Wpuścisz mniee?
- niech pomyślę... NIE !
- Czemuu?
- Wstydze się...
- Czegoo? - nie wiedziałam co odpowiedzieć. Nie chciałam mu otwierać, wstydziłam się ale nie wiem dlaczego.
- Nie wiem. Poprostu nie.
- No dobrze poczekam. - powiedział. Wzięłam mój ulubiony szampon o zapachu czekoladowym i umyłam włosy. Wyszłam z pod prysznica i otuliłam się mięciutkim ręcznikiem. Wysuszyłam włosy i wtarłam w siebie balsam czekoladowy. Ubrałam na siebie zestaw. Zrobiłam lekki makijaż czyli kreski i błyszczyk. Wyszłam z łazienki, Justin leżał na moim kochanym łóżeczku i jadł jajecznice a moja jajecznica leżała na stole.
- Ooo.. jajecznica !
- Mhm.. dla ciebie. Teraz ide się myć ! - Justin poszedł do łazienki a ja wzięłam się za jedzenie jajecznicy. Kiedy zjadłam zeszłam na dół włożyć naczynia do zmywarki. Wróciłam do pokoju i usłyszałam śpiew Justina pod prysznicem. Zaśmiałam się cicho i wzięłam książkę żeby poczytać. Po 10 minutach wyszedł Justin, odrazu odłożyłam książkę i wzięłam go za rękę. Poszliśmy do kuchni, wzięłam mój telefon i poszłam z Justinem na ogródek.
- Justin, idziemy gdzieś?
- Okej. Może na basen?
- Jasne tylko wezmę strój i ręczniki
- No ja też wezme, spotkamy się tu - powiedział i poszliśmy do domów. Wzięłam strój, ręcznik, szampon. Wyszłam z domu a Justin już na mnie czekał. Pojechaliśmy samochodem Justina do aqua parku. Wykupiliśmy na 1 godzinke i poszliśmy się przebrać. Poszłam odrazu do sauny, Justin tam już był. Weszłam i siedziałam tam 15 minut, taki był mój cel. Odrazu wyszłam i się opłukałam pod zimną wodą. Justin również wyszedł i poszliśmy do wody. Podeszłam z Justinem do głębokiego basenu. Wrzuciłam go odrazu i zaczęłam się śmiać.
- Ejj ! właź
- .. Justin ..
- tak?
- kto 1 dopłynie na koniec - powiedziałam i wskoczyłam do wody. Umiem dobrze pływać, jak miałam 12 lat brałam udział w zawodach . Oczywiście jako 1 dopłynełam.
- Ejj ! no nie lubie cie ! - powiedział na co się zaśmiałam
- Justin.. kocham cię - powiedziałam i zrobiłam słodką minkę. Na co Justin odrazu mnie pocałował
- Ja ciebie też kocham - uśmiechną się . Po skończonym zajęciu wyszliśmy i wróćiliśmy do domu. Była 13 więc wzięłam się za robienie obiadu, taty nie było w domu nie wiem czemu. Nagle zadzwonił mój telefon, dzwonił Tata. Bez namysłu odebrałam telefon.
- Cześć córciu. Właśnie rzuciłem prace i wracam do domu.
- Hej. okej czekam na ciebie.
- Dzięki pa .
- pa . - rozłączyłam się i wróciłam do robienia obiadu.
- Kto to był? - spytał Jus.
- Tata, powiedział że właśnie wraca do domu.
- Aha..
- Zostaniesz na obiad?
- Jasne, pomóc w czymś?
- nie trzeba - powiedziałam i zrobiłam naleśniki. Położyłam na stół dżem, czekolade i twaróg, żeby każdy posmarował sobie naleśnika czym chce. Po nakryciu weszedł mój tata i zasiedliśmy do stołu. Właśnie ! jutro 31 i muszę kupić sobie sukienke. Po obiedzie pojade do centrum. Zjedliśmy obiad i posprzątałam naczynia.
- Tato jade do centrum.
- Okej.
- Justin idziesz też?
- hmm.. oczywiście
- To super ide po kluczyki tylko. - pobiegłam po kluczyki i poszliśmy do samochodu. Śpiewaliśmy każdą fajną piosenkę. Po 10 minutach byliśmy w centrum. Kupiłam to . Kupiłam też to, to, to, to i to no i wiele jeszcze dodatków, butów i jakiś pojedynczych ciuchów.
Wróciliśmy do domu obładowani torbami. Justin też zaszalał. Wyszliśmy i pożegnałam się z Justinem całusem w usta. Weszłam do domu i pokierowałam się do pokoju. Przyszykowałam stój na sylwestra i powiesiłam go w specjalnym miejscu. Była 17 więc poszłam zadzwonić do Demi, po paru sygnałach odebrała.
- Hej Demi !
- Hej. Myślałam że zapomniałaś o mnie
- No coś ty! miałam dużo roboty itd. Co robisz?
- No.. właściwie to nic a co?
- chciałabyś wpaść do mnie?
- No jasne ! będę za 10 minut ! - powiedziała i się rozłączyła. Nawet nie powiedziała pa ! nie no.. dobra nie ważne i tak zaraz się zobaczymy heheh. Poszłam na dół włączyłam vive na maxa . Leciało akurat Sean Paul - got 2 luv u . Zaczęłam śpiewać razem z nim. Po Sean Paul leciało One Direction - Moments spodobało mi się i również zaczęłam śpiewać. Zaczęło lecieć Iyaz- Repley , lecz zadzwonił dzwonek. Wyłączyłam telewizor i poszłam otworzyć.
- Witaj !
- Siemka, co robimy?
- no nie wiem. Może się wystroimy i zaprosimy chłopaków? Zrobimy seans filmowy!
- Jasne ! - Ja i Demi mamy taki sam rozmiar więc bez problemu. Poszłyśmy się wystroić i skończyliśmy na 18 . Poszłyśmy jeszcze zrobić przekąski.
- Co się tu dzieje? - wszedł do kuchni mój tata
- o Dzień Dobry jestem Demi Lovato - uśmiechnęła się i wyciągnęła do mojego taty dłoń.
- Dzień Dobry, miło cię widzieć jestem Don. No i jestem ojcem Miley.
- Wziąć też żelki? - spytałam
- ymm.. Jasne - powiedziała Demi
- No a co robicie jeśli mogę wiedzieć? - spytał tatuś
- jedzenie, potem zapraszamy chłopaków i robimy seans filmowy
- aha, tylko nie róbcie nic głupiego, czego możecie potem żałować no i jak już podejmiecie ten kro.... - nie zdążył nic powiedzieć bo mu przerwałam
- tato.. jasne ! nic się nie stanie ! - powiedziałam i go wyminęłam i postawiłam jedzenie na stole. Wybrałyśmy 10 filmów, ale za dużo chyba więc chłopaki wybiorą coś. Jak skończyłyśmy przygotowania była 20 . Zadzwoniłam do Jusa a Demi zadzwoniła do Marshall'a ( Eminema ) .
- Hej Justin
- Witaj piękna.
- um. nie widzisz mnie ale okej. Chcesz przyjść do mnie na seans filmowy?
- jasne a kto będzie?
- Demi i Eminem
- o! Eminem ! zaraz będę śliczna - powiedział i się rozłączył. Po 5 minutach Justin już był.
- Witaj piękna - powiedział wchodząc, lecz jak mnie zobaczył staną jak wryty - no.. ale ty pięknie wyglądasz .
- Mhm, dziękuje idź do salonu Eminem zara będzie.
- Jasne - powiedział i mnie pocałował. Poszedł do salonu i po minucie był Eminem.
- Siema ziom - powiedziałam na powitanie
- siema, gdzie Demi?
- w salonie . - uśmiechnęłam się i zaprowadziłam go do salonu. Usiedliśmy i włączyliśmy Piłe.
- Jak będziesz się bać to mnie przytul Miley.
- Jasne . - powiedziałam i chciałam mu dać całusa w policzek, lecz przekręcił głowie i pocałowałam go w usta, no ale jak to on przedłużył pocałunek. Nudna ta piła, gość lata z piłą po lesie i wgl. Spojrzałam na moich przyjaciół, trzęśli się ze strachu. Jak to ja wymyśliłam brutalny plan. Poszłam do garażu po piłe i stanełam za nimi i ją włączyłam. Wszyscy odrazu wstali i zaczęli uciekać. Nie zabrakło wrzasków. Wyłączyłam piłe i się zaczęłam śmiać na cały głos, normalnie się turlałam ze śmiechu.
- Ty !!!!!! - wydarł się Justin - Dostałem prawie zawału przez ciebie !!!!!
- Przepraszam - powiedziałam i zrobiłam słodką minkę.
- Wybaczam ! i nie patrz tak na mnie !
- MILEYYYYYYYY! - wrzasnęła Demi
- Uważaj ! bo zedrzesz struny głosowe i nie będziesz mogła śpiewać
- Miley nie rób nam tak - powiedział Eminem
- No ale to takie śmieszne, jeszcze ten Jus co niczego się nie boi - zaśmiałam się
- Justin mięczaku ! - zaśmiał się Eminem
- ej ! sam się bałeś !
- no nie moja wina że ona wzięła aż piłe !
- ojoj..
- a wgl. która godzina?
- hmm 23 a co?
- musze wracać do żony
- ech. dobra to pa . - powiedziałam i odprowadziłam go do drzwi. Dałam mu buziaka w policzek na pożegnanie i poszedł. Usiadłam z Justinem i Demi przed TV i zmieniliśmy film na inny. Po wielu kłótniach wybraliśmy Paranormal Activity 3 . Przyznam że teraz się wystraszyłam. Wtuliłam się w Justina do końca filmu. Pod koniec już nie wytrzymałam i usnęłam.
* Oczami Justina *
Zobaczyłem że Miley i Demi śpią, więc wyłączyłem TV i poszedłem spać.
*RANO*
Obudziłem się i bolała mnie głowa, no nic dziwnego skoro spałem na podłodze.. Spojrzałem na fotel, nie było ani Miley, ani Demi. Pobiegłem za śmiechem dziewczyn który prowadził do kuchni.
- oo wstałeś, dobrze się spało ? - powiedziała moja piękność i się zaśmiała.
- wiesz, dobrze ale coś mnie głowa boli , wgl tak jak wszystko .. ! - udałem focha i poszedłem do jej pokoju się odświeżyć.
- Justin nie fochaj się krzyknęła Demi .
- Kochaaaanie ! prosze nie fochaj ! - tym razem krzyknęła moja piękność. Ach ! ale jestem szczęśliwy że ją mam. Poszedłem do jej pokoju i usiadłem na łóżku. Po chwili weszła moja piękność, odwróciłem się.
- Koochaaniee - zamruczała seksownie do mojego ucha.
- Taaaaaak? - spytałem zadowolony.
- Masz fochaa? - spytała smutno.
- Nieeee - powiedziałem i dałem jej namiętnego buziaka w usta.
*Oczami Miley*
Dał mi namiętnego buziaka i poszedł się umyć. Zeszłam więc na dół i usiadłam z Demi przed telewizorem. Włączyłam vive i leciała moja piosenka.
- O jaa.. moja piosenkaa no nie wierze !
- No jesteś sławna już.
- Taa... dziś mam koncert o 21
- No ale zaprosisz nas? - spytał Jus wchodząc do pokoju
- No jasne ! ciebie, Demi, Caitlin, Chrisa. Dobra.. nie za dużo ! - zaśmiałam się
- Tak, masz racje. Pamiętaj mamy duet też! Dobra ide do domu. Pa kocham cię - Dał mi całusa w usta.
- pa ja ciebie też - uśmiechnęłam się.
- Ooo.. on cię tak kocha ! Ja też chce takiego chłopaka - zaśmiała się
- ee! tylko mi go nie zabieraj ! - gadałyśmy jeszcze godzine, lecz Demi musiała już iść. Tata jeszcze spał, więc poszłam zrobić mu śniadanie. Wniosłam je do pokoju taty i położyłam na nocnym stoliku. Poszłam do salonu i położyłam się. Wzięłam książke i zaczęłam czytać. Powiem że wciągnęła mnie. Czytałam godzine i wtedy tata zszedł na dół.
- Hej Miley, dzięki za śniadanie. Masz dzisiaj co do roboty?
- o 21 zaczyna się koncert sylwestrowy
- Mogę przyjść?
- Jasne - uśmiechnęłam się . W tym momencie zadzwonił mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz - Ben - No dobra. Co on chce? odebrałam
- Hej co jest?
- Hej.. Musisz się spotkać z Codym .
- Po co?
- By robić szum .
- No dobra..
- Dziś o 15 w kawiarence.
- Okej pa .
Rozłączyłam się i poszłam się szykować bo była 14. Nie chce iść ale musze, ech.. Dobra włożyłam zestaw i pokierowałam się do kawiarenki. Weszłam do niej i się rozglądnęłam. Zauważyłam go przy szybie. No tak muszą nas zobaczyć. Usiadłam więc koło niego i się uśmiechnęłam
- Siema. Jestem Miley
- Hej, ja Codi, lecz znamy swoje imiona. - zaśmiał się - może coś zamówimy?
- Jasne co zamawiasz?
- hmm.. szarlotke i Cappuccino
- Ja też. - zamówiliśmy i zjedliśmy. Codi odprowadził mnie do domu.
- No to pa .
- pa . - weszłam do domu i odrazu rzuciłam się na kanape. Włączyłam tv i zobaczyłam że już są nasze zdjęcia. Wow szybko. Wyłączyłam tv i zadzwoniłam do Jusa.
- hejj kociee
- hej przyjdziesz do mniee?
- jasne, zaraz będę ! - powiedział i się rozłączył . Po 15 sekundach wszedł do domu.
-Woww. szybkoo - zaśmiałam się i chciałam mu dać buzi w usta, lecz się odsuną
- Najpierw wytłumacz mi Codiego..
- No tylko się spotkaliśmy by zrobić szum. Ben mi kazał.
- Aha - powiedział i mnie zaczął całować. Była 19 więc z Jusem zaczęlismy się zbierać na koncert. Pojechaliśmy do miejsca koncertu. Weszłam bez problemu z kolegami i pokierowałam się do Monic ( makijażystka! ) Zrobiła mi makijaż i zrobiła mi fryzure. Poszłam włożyć strój. Była 21 jak skończyłam. Rozgrzewaliśmy struny głosowe. Odmówiliśmy modlitwe i zawołali mnie już na scene. Zaczęła lecieć muzyka. Weszłam na scene i śpiewałam - Party in the USA, Who owns my heart, I can't be tamted i poszłam się przebrać. Szybko zmieniłam ubranie i poszłam na scene. Zaśpiewałam teraz Overboard z Jusem. Pod koniec staliśmy blisko siebie. Pocałował mnie na koniec piosenki śpiewaliśmy do 2 w nocy. To był najlepszy sylwester w moim życiu! . Wróciłam do domu obolała i poszłam spać w ubraniach.
*******************************************************
Ech.. dobra sorry że go nie było wczoraj ale nie wiedziałam co pisać. Denny ale okej. Niech będzie
Obudziłam się o 10 . Dziś mam wolny dzień, więc wstałam i wybrałam zestaw. Poszłam do łazienki wziąć prysznic. Mydliłam swoje nagie ciało czekoladowym żelem pod prysznic, gdy Jus zapukał do drzwi.
- Mileeeey!
- Taak?
- Wpuścisz mniee?
- niech pomyślę... NIE !
- Czemuu?
- Wstydze się...
- Czegoo? - nie wiedziałam co odpowiedzieć. Nie chciałam mu otwierać, wstydziłam się ale nie wiem dlaczego.
- Nie wiem. Poprostu nie.
- No dobrze poczekam. - powiedział. Wzięłam mój ulubiony szampon o zapachu czekoladowym i umyłam włosy. Wyszłam z pod prysznica i otuliłam się mięciutkim ręcznikiem. Wysuszyłam włosy i wtarłam w siebie balsam czekoladowy. Ubrałam na siebie zestaw. Zrobiłam lekki makijaż czyli kreski i błyszczyk. Wyszłam z łazienki, Justin leżał na moim kochanym łóżeczku i jadł jajecznice a moja jajecznica leżała na stole.
- Ooo.. jajecznica !
- Mhm.. dla ciebie. Teraz ide się myć ! - Justin poszedł do łazienki a ja wzięłam się za jedzenie jajecznicy. Kiedy zjadłam zeszłam na dół włożyć naczynia do zmywarki. Wróciłam do pokoju i usłyszałam śpiew Justina pod prysznicem. Zaśmiałam się cicho i wzięłam książkę żeby poczytać. Po 10 minutach wyszedł Justin, odrazu odłożyłam książkę i wzięłam go za rękę. Poszliśmy do kuchni, wzięłam mój telefon i poszłam z Justinem na ogródek.
- Justin, idziemy gdzieś?
- Okej. Może na basen?
- Jasne tylko wezmę strój i ręczniki
- No ja też wezme, spotkamy się tu - powiedział i poszliśmy do domów. Wzięłam strój, ręcznik, szampon. Wyszłam z domu a Justin już na mnie czekał. Pojechaliśmy samochodem Justina do aqua parku. Wykupiliśmy na 1 godzinke i poszliśmy się przebrać. Poszłam odrazu do sauny, Justin tam już był. Weszłam i siedziałam tam 15 minut, taki był mój cel. Odrazu wyszłam i się opłukałam pod zimną wodą. Justin również wyszedł i poszliśmy do wody. Podeszłam z Justinem do głębokiego basenu. Wrzuciłam go odrazu i zaczęłam się śmiać.
- Ejj ! właź
- .. Justin ..
- tak?
- kto 1 dopłynie na koniec - powiedziałam i wskoczyłam do wody. Umiem dobrze pływać, jak miałam 12 lat brałam udział w zawodach . Oczywiście jako 1 dopłynełam.
- Ejj ! no nie lubie cie ! - powiedział na co się zaśmiałam
- Justin.. kocham cię - powiedziałam i zrobiłam słodką minkę. Na co Justin odrazu mnie pocałował
- Ja ciebie też kocham - uśmiechną się . Po skończonym zajęciu wyszliśmy i wróćiliśmy do domu. Była 13 więc wzięłam się za robienie obiadu, taty nie było w domu nie wiem czemu. Nagle zadzwonił mój telefon, dzwonił Tata. Bez namysłu odebrałam telefon.
- Cześć córciu. Właśnie rzuciłem prace i wracam do domu.
- Hej. okej czekam na ciebie.
- Dzięki pa .
- pa . - rozłączyłam się i wróciłam do robienia obiadu.
- Kto to był? - spytał Jus.
- Tata, powiedział że właśnie wraca do domu.
- Aha..
- Zostaniesz na obiad?
- Jasne, pomóc w czymś?
- nie trzeba - powiedziałam i zrobiłam naleśniki. Położyłam na stół dżem, czekolade i twaróg, żeby każdy posmarował sobie naleśnika czym chce. Po nakryciu weszedł mój tata i zasiedliśmy do stołu. Właśnie ! jutro 31 i muszę kupić sobie sukienke. Po obiedzie pojade do centrum. Zjedliśmy obiad i posprzątałam naczynia.
- Tato jade do centrum.
- Okej.
- Justin idziesz też?
- hmm.. oczywiście
- To super ide po kluczyki tylko. - pobiegłam po kluczyki i poszliśmy do samochodu. Śpiewaliśmy każdą fajną piosenkę. Po 10 minutach byliśmy w centrum. Kupiłam to . Kupiłam też to, to, to, to i to no i wiele jeszcze dodatków, butów i jakiś pojedynczych ciuchów.
Wróciliśmy do domu obładowani torbami. Justin też zaszalał. Wyszliśmy i pożegnałam się z Justinem całusem w usta. Weszłam do domu i pokierowałam się do pokoju. Przyszykowałam stój na sylwestra i powiesiłam go w specjalnym miejscu. Była 17 więc poszłam zadzwonić do Demi, po paru sygnałach odebrała.
- Hej Demi !
- Hej. Myślałam że zapomniałaś o mnie
- No coś ty! miałam dużo roboty itd. Co robisz?
- No.. właściwie to nic a co?
- chciałabyś wpaść do mnie?
- No jasne ! będę za 10 minut ! - powiedziała i się rozłączyła. Nawet nie powiedziała pa ! nie no.. dobra nie ważne i tak zaraz się zobaczymy heheh. Poszłam na dół włączyłam vive na maxa . Leciało akurat Sean Paul - got 2 luv u . Zaczęłam śpiewać razem z nim. Po Sean Paul leciało One Direction - Moments spodobało mi się i również zaczęłam śpiewać. Zaczęło lecieć Iyaz- Repley , lecz zadzwonił dzwonek. Wyłączyłam telewizor i poszłam otworzyć.
- Witaj !
- Siemka, co robimy?
- no nie wiem. Może się wystroimy i zaprosimy chłopaków? Zrobimy seans filmowy!
- Jasne ! - Ja i Demi mamy taki sam rozmiar więc bez problemu. Poszłyśmy się wystroić i skończyliśmy na 18 . Poszłyśmy jeszcze zrobić przekąski.
- Co się tu dzieje? - wszedł do kuchni mój tata
- o Dzień Dobry jestem Demi Lovato - uśmiechnęła się i wyciągnęła do mojego taty dłoń.
- Dzień Dobry, miło cię widzieć jestem Don. No i jestem ojcem Miley.
- Wziąć też żelki? - spytałam
- ymm.. Jasne - powiedziała Demi
- No a co robicie jeśli mogę wiedzieć? - spytał tatuś
- jedzenie, potem zapraszamy chłopaków i robimy seans filmowy
- aha, tylko nie róbcie nic głupiego, czego możecie potem żałować no i jak już podejmiecie ten kro.... - nie zdążył nic powiedzieć bo mu przerwałam
- tato.. jasne ! nic się nie stanie ! - powiedziałam i go wyminęłam i postawiłam jedzenie na stole. Wybrałyśmy 10 filmów, ale za dużo chyba więc chłopaki wybiorą coś. Jak skończyłyśmy przygotowania była 20 . Zadzwoniłam do Jusa a Demi zadzwoniła do Marshall'a ( Eminema ) .
- Hej Justin
- Witaj piękna.
- um. nie widzisz mnie ale okej. Chcesz przyjść do mnie na seans filmowy?
- jasne a kto będzie?
- Demi i Eminem
- o! Eminem ! zaraz będę śliczna - powiedział i się rozłączył. Po 5 minutach Justin już był.
- Witaj piękna - powiedział wchodząc, lecz jak mnie zobaczył staną jak wryty - no.. ale ty pięknie wyglądasz .
- Mhm, dziękuje idź do salonu Eminem zara będzie.
- Jasne - powiedział i mnie pocałował. Poszedł do salonu i po minucie był Eminem.
- Siema ziom - powiedziałam na powitanie
- siema, gdzie Demi?
- w salonie . - uśmiechnęłam się i zaprowadziłam go do salonu. Usiedliśmy i włączyliśmy Piłe.
- Jak będziesz się bać to mnie przytul Miley.
- Jasne . - powiedziałam i chciałam mu dać całusa w policzek, lecz przekręcił głowie i pocałowałam go w usta, no ale jak to on przedłużył pocałunek. Nudna ta piła, gość lata z piłą po lesie i wgl. Spojrzałam na moich przyjaciół, trzęśli się ze strachu. Jak to ja wymyśliłam brutalny plan. Poszłam do garażu po piłe i stanełam za nimi i ją włączyłam. Wszyscy odrazu wstali i zaczęli uciekać. Nie zabrakło wrzasków. Wyłączyłam piłe i się zaczęłam śmiać na cały głos, normalnie się turlałam ze śmiechu.
- Ty !!!!!! - wydarł się Justin - Dostałem prawie zawału przez ciebie !!!!!
- Przepraszam - powiedziałam i zrobiłam słodką minkę.
- Wybaczam ! i nie patrz tak na mnie !
- MILEYYYYYYYY! - wrzasnęła Demi
- Uważaj ! bo zedrzesz struny głosowe i nie będziesz mogła śpiewać
- Miley nie rób nam tak - powiedział Eminem
- No ale to takie śmieszne, jeszcze ten Jus co niczego się nie boi - zaśmiałam się
- Justin mięczaku ! - zaśmiał się Eminem
- ej ! sam się bałeś !
- no nie moja wina że ona wzięła aż piłe !
- ojoj..
- a wgl. która godzina?
- hmm 23 a co?
- musze wracać do żony
- ech. dobra to pa . - powiedziałam i odprowadziłam go do drzwi. Dałam mu buziaka w policzek na pożegnanie i poszedł. Usiadłam z Justinem i Demi przed TV i zmieniliśmy film na inny. Po wielu kłótniach wybraliśmy Paranormal Activity 3 . Przyznam że teraz się wystraszyłam. Wtuliłam się w Justina do końca filmu. Pod koniec już nie wytrzymałam i usnęłam.
* Oczami Justina *
Zobaczyłem że Miley i Demi śpią, więc wyłączyłem TV i poszedłem spać.
*RANO*
Obudziłem się i bolała mnie głowa, no nic dziwnego skoro spałem na podłodze.. Spojrzałem na fotel, nie było ani Miley, ani Demi. Pobiegłem za śmiechem dziewczyn który prowadził do kuchni.
- oo wstałeś, dobrze się spało ? - powiedziała moja piękność i się zaśmiała.
- wiesz, dobrze ale coś mnie głowa boli , wgl tak jak wszystko .. ! - udałem focha i poszedłem do jej pokoju się odświeżyć.
- Justin nie fochaj się krzyknęła Demi .
- Kochaaaanie ! prosze nie fochaj ! - tym razem krzyknęła moja piękność. Ach ! ale jestem szczęśliwy że ją mam. Poszedłem do jej pokoju i usiadłem na łóżku. Po chwili weszła moja piękność, odwróciłem się.
- Koochaaniee - zamruczała seksownie do mojego ucha.
- Taaaaaak? - spytałem zadowolony.
- Masz fochaa? - spytała smutno.
- Nieeee - powiedziałem i dałem jej namiętnego buziaka w usta.
*Oczami Miley*
Dał mi namiętnego buziaka i poszedł się umyć. Zeszłam więc na dół i usiadłam z Demi przed telewizorem. Włączyłam vive i leciała moja piosenka.
- O jaa.. moja piosenkaa no nie wierze !
- No jesteś sławna już.
- Taa... dziś mam koncert o 21
- No ale zaprosisz nas? - spytał Jus wchodząc do pokoju
- No jasne ! ciebie, Demi, Caitlin, Chrisa. Dobra.. nie za dużo ! - zaśmiałam się
- Tak, masz racje. Pamiętaj mamy duet też! Dobra ide do domu. Pa kocham cię - Dał mi całusa w usta.
- pa ja ciebie też - uśmiechnęłam się.
- Ooo.. on cię tak kocha ! Ja też chce takiego chłopaka - zaśmiała się
- ee! tylko mi go nie zabieraj ! - gadałyśmy jeszcze godzine, lecz Demi musiała już iść. Tata jeszcze spał, więc poszłam zrobić mu śniadanie. Wniosłam je do pokoju taty i położyłam na nocnym stoliku. Poszłam do salonu i położyłam się. Wzięłam książke i zaczęłam czytać. Powiem że wciągnęła mnie. Czytałam godzine i wtedy tata zszedł na dół.
- Hej Miley, dzięki za śniadanie. Masz dzisiaj co do roboty?
- o 21 zaczyna się koncert sylwestrowy
- Mogę przyjść?
- Jasne - uśmiechnęłam się . W tym momencie zadzwonił mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz - Ben - No dobra. Co on chce? odebrałam
- Hej co jest?
- Hej.. Musisz się spotkać z Codym .
- Po co?
- By robić szum .
- No dobra..
- Dziś o 15 w kawiarence.
- Okej pa .
Rozłączyłam się i poszłam się szykować bo była 14. Nie chce iść ale musze, ech.. Dobra włożyłam zestaw i pokierowałam się do kawiarenki. Weszłam do niej i się rozglądnęłam. Zauważyłam go przy szybie. No tak muszą nas zobaczyć. Usiadłam więc koło niego i się uśmiechnęłam
- Siema. Jestem Miley
- Hej, ja Codi, lecz znamy swoje imiona. - zaśmiał się - może coś zamówimy?
- Jasne co zamawiasz?
- hmm.. szarlotke i Cappuccino
- Ja też. - zamówiliśmy i zjedliśmy. Codi odprowadził mnie do domu.
- No to pa .
- pa . - weszłam do domu i odrazu rzuciłam się na kanape. Włączyłam tv i zobaczyłam że już są nasze zdjęcia. Wow szybko. Wyłączyłam tv i zadzwoniłam do Jusa.
- hejj kociee
- hej przyjdziesz do mniee?
- jasne, zaraz będę ! - powiedział i się rozłączył . Po 15 sekundach wszedł do domu.
-Woww. szybkoo - zaśmiałam się i chciałam mu dać buzi w usta, lecz się odsuną
- Najpierw wytłumacz mi Codiego..
- No tylko się spotkaliśmy by zrobić szum. Ben mi kazał.
- Aha - powiedział i mnie zaczął całować. Była 19 więc z Jusem zaczęlismy się zbierać na koncert. Pojechaliśmy do miejsca koncertu. Weszłam bez problemu z kolegami i pokierowałam się do Monic ( makijażystka! ) Zrobiła mi makijaż i zrobiła mi fryzure. Poszłam włożyć strój. Była 21 jak skończyłam. Rozgrzewaliśmy struny głosowe. Odmówiliśmy modlitwe i zawołali mnie już na scene. Zaczęła lecieć muzyka. Weszłam na scene i śpiewałam - Party in the USA, Who owns my heart, I can't be tamted i poszłam się przebrać. Szybko zmieniłam ubranie i poszłam na scene. Zaśpiewałam teraz Overboard z Jusem. Pod koniec staliśmy blisko siebie. Pocałował mnie na koniec piosenki śpiewaliśmy do 2 w nocy. To był najlepszy sylwester w moim życiu! . Wróciłam do domu obolała i poszłam spać w ubraniach.
*******************************************************
Ech.. dobra sorry że go nie było wczoraj ale nie wiedziałam co pisać. Denny ale okej. Niech będzie
Tagi:
Rozdział 11
Rozdział 10
Wstałam o 8 i poszłam do toalety. Umyłam się, zrobiłam makijaż, ubrałam się i uczesałam w kucyk. Usiadłam na łóżku i rozmyślałam. Przypomniałam sobie że dawno nie rozmawiałam z Seleną !. Wzięłam telefon i miałam już dzwonić, jak przypomniało mi się że jest 8 i może spać. Zeszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Po zjedzonym śniadaniu wsiadłam do swojego autka i pojechałam do studia. Byłam tam pół godziny wcześniej, lecz to może i lepiej. Poszłam do Monic, potem przebrałam się w strój. Nagraliśmy teledysk do 2 piosenek. Skończyłam o 18 czyli tak jak wczoraj, ale to nawet lepiej bo skończyłam nagrywać teledyski. W tym tygodniu jeszcze tylko 3 koncerty... Nie no super. Pojechałam do restauracji i złożyłam zamówienie. Zjadłam to jako kolacje i pojechałam do domu. Poszłam na lapka i zalogowałam się na twittera. Dodałam wpis
,, Ciężka praca, ale się opłacało ; D ''
Odpowiedziałam na kilka pytań fanów i poszłam się umyć. Ubrałam moją piżamkę i rozsiadłam się przed TV. Mój tata pracuje od 7 do 14 potem zostaje po godzinach bo nie ma co robić w domu.. Muszę go poprosić żeby rzucił tą prace, no bo w końcu ja będę zarabiać na dom itd. Przypomniałam sobie że miałam zadzwonić do Seleny, więc wybrałam jej numer i zadzwoniłam.
*Rozmowa*
- Haloo? - powiedziała przesłodzonym głosem
- Eem.. Selena to ty?
- No a kto?! - omg ! co jej się stało że gada takk ...
- Dobra nie ważne pa.. - powiedziałam zrezygnowana i się rozłączyłam. W końcu o 20 przyszedł tata.
- Tato ! musimy poważnie porozmawiać !
- dobrze . - powiedział i po maru sekundach przyszedł
- No bo wiesz, nie chce żebyć chodził do pracy.. - ostatnie słowo powiedziałam ciszej. Czekałam na jego reakcje.
- No wiesz.. mogę nie chodzić jak chcesz..
- Serio?!
- takk.. - rzuciłam się mu na szyje. Będzie zawsze w domu a ja będę pracować. Mam to gdzieś, bo ta praca ma dobre strony i złe. Dobre to takie że mogę się wyszaleć na scenie. No a złe to to że muszę pracować praktycznie do nocy i niedługo trasa.. Czy ja dam rade? Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, więc poszłam otworzyć. Tata poszedł rzucić prace. W drzwiach stał uśmiechnięty Justin
- oo Hej Justin co ty tu robisz?
- Hejj . pomyślałem że się stęskniłaś .
- No nie stęskniłam - zaśmiaam się
- raniszz. ! - ( huhuh! tak jak Woody w nie ma to jak statek XD )
- No.. okejj . tęskniłam - uśmiechnęłam się, a Justin walną banana . Siedzieliśmy do 23 aż zasnęliśmy.
*****************************************************
Em.. Nudny Nudny Nudny ! to samo będzie pewnie w nn : (( . beznadziejna jestem .. -.- dlatego nie chce prowadzić dalej tego bloga dla 1 osoby czy 2.. no proszę ! to bez sensu . Jest 10000000 lepszych od mojego ; 3 . np. blog MILEYiJUSTIN albo blog MileyJustinLove ...... - Ja czytam te 2 blogi ii kochaaaam jee < 3 ; * .
Wstałam o 8 i poszłam do toalety. Umyłam się, zrobiłam makijaż, ubrałam się i uczesałam w kucyk. Usiadłam na łóżku i rozmyślałam. Przypomniałam sobie że dawno nie rozmawiałam z Seleną !. Wzięłam telefon i miałam już dzwonić, jak przypomniało mi się że jest 8 i może spać. Zeszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. Po zjedzonym śniadaniu wsiadłam do swojego autka i pojechałam do studia. Byłam tam pół godziny wcześniej, lecz to może i lepiej. Poszłam do Monic, potem przebrałam się w strój. Nagraliśmy teledysk do 2 piosenek. Skończyłam o 18 czyli tak jak wczoraj, ale to nawet lepiej bo skończyłam nagrywać teledyski. W tym tygodniu jeszcze tylko 3 koncerty... Nie no super. Pojechałam do restauracji i złożyłam zamówienie. Zjadłam to jako kolacje i pojechałam do domu. Poszłam na lapka i zalogowałam się na twittera. Dodałam wpis
,, Ciężka praca, ale się opłacało ; D ''
Odpowiedziałam na kilka pytań fanów i poszłam się umyć. Ubrałam moją piżamkę i rozsiadłam się przed TV. Mój tata pracuje od 7 do 14 potem zostaje po godzinach bo nie ma co robić w domu.. Muszę go poprosić żeby rzucił tą prace, no bo w końcu ja będę zarabiać na dom itd. Przypomniałam sobie że miałam zadzwonić do Seleny, więc wybrałam jej numer i zadzwoniłam.
*Rozmowa*
- Haloo? - powiedziała przesłodzonym głosem
- Eem.. Selena to ty?
- No a kto?! - omg ! co jej się stało że gada takk ...
- Dobra nie ważne pa.. - powiedziałam zrezygnowana i się rozłączyłam. W końcu o 20 przyszedł tata.
- Tato ! musimy poważnie porozmawiać !
- dobrze . - powiedział i po maru sekundach przyszedł
- No bo wiesz, nie chce żebyć chodził do pracy.. - ostatnie słowo powiedziałam ciszej. Czekałam na jego reakcje.
- No wiesz.. mogę nie chodzić jak chcesz..
- Serio?!
- takk.. - rzuciłam się mu na szyje. Będzie zawsze w domu a ja będę pracować. Mam to gdzieś, bo ta praca ma dobre strony i złe. Dobre to takie że mogę się wyszaleć na scenie. No a złe to to że muszę pracować praktycznie do nocy i niedługo trasa.. Czy ja dam rade? Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, więc poszłam otworzyć. Tata poszedł rzucić prace. W drzwiach stał uśmiechnięty Justin
- oo Hej Justin co ty tu robisz?
- Hejj . pomyślałem że się stęskniłaś .
- No nie stęskniłam - zaśmiaam się
- raniszz. ! - ( huhuh! tak jak Woody w nie ma to jak statek XD )
- No.. okejj . tęskniłam - uśmiechnęłam się, a Justin walną banana . Siedzieliśmy do 23 aż zasnęliśmy.
*****************************************************
Em.. Nudny Nudny Nudny ! to samo będzie pewnie w nn : (( . beznadziejna jestem .. -.- dlatego nie chce prowadzić dalej tego bloga dla 1 osoby czy 2.. no proszę ! to bez sensu . Jest 10000000 lepszych od mojego ; 3 . np. blog MILEYiJUSTIN albo blog MileyJustinLove ...... - Ja czytam te 2 blogi ii kochaaaam jee < 3 ; * .
Tagi:
10
Rozdział 9
- to ja pójdę się odświeżyć - oznajmił nagle Jus.
- Okej. chcesz coś zjeść to ci zrobie?
- mhm..
- więc co chcesz? - uśmiechnęłam się
- ciebie ! - powiedział rzucając się na mnie . Zaczęliśmy się całować i rozbierać. Gdy byłam w samych majtkach Justin był już nagi. Zdjął ze mnie majtki i spojrzał na mnie.
- Chcesz tego?? - byłam za bardzo podniecona żeby odmawiać
- Mhmm.. - robiliśmy to z 2 godziny. Po skończonym stosunku pocałowałam Justina w usta. To był mój 1 raz. Wiem że Justin to ten jedyny i mam nadzieje że nie zrani mnie. Po 20 minutach odpoczynku ubrałam się i pobiegłam do mojego pokoju a Justin poszedł się ogarnąć. Wzięłam prysznic i ubrałam się. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam się w kucyka. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni gdzie siedział Chris. Miał wielki zaciesz.
- No a ty co taki uradowany? dlatego że cię wrzuciłam do basenu?! No to podwoje twoją radość ! - wziełam go na ręce i pobiegłam wrzucić go do basenu.
- Kurwa ! - wrzasną jak się wynurzył.
- Nie moja wina że jesteś taki lekki - powiedziałam przez śmiech. Justin wszystko widział i się śmiał. Podeszłam do niego i dałam buziaka w policzek i podziękowałam za to co zrobił ze mną. Pobiegłam do pokoju i weszłam na lapka. Zalogowałam się na twittera i dodałam wpis.
,, no! wykąpałam @chrisbeadles ; D ''
Wyłączyłam lapka i pobiegłam do kuchni zjeść śniadanie. Zrobiłam płatki i je zjadłam . ( ale logiczne ; D ) Poszłam do Jusa, który siedział przed domem
- Justin. idziemy gdzieś?
- aa gdzie chcesz?
- chodź na lody
- okej - powiedział z bananem na buzi. Poszliśmy do lodziarni i zamówiliśmy swoje porcje, ja zamówiłam 3 gałki czekoladowych i 3 pistacjowe. Justin zamówił 5 gałek czekoladowych. Zjedliśmy nasze lody i pojechaliśmy do studia, bo byłam umówiona na 10 a jest 9:40 . Dojechaliśmy w 10 minut więc poszłam do Monic .( Monic to makijażystka . ) Poszłam włożyć mój zestaw ubrań i poszliśmy nagrywać teledysk. Skończyłam go nagrywać o 18 . Byłam z tego powodu niezadowolona ale okej... Jutro mam też nagrywać teledysk. Weszłam do domu, wszędzie było ciemno. Weszłam do salonu. No i wszyscy wyskoczyli i wrzasnęli ,, Niespodzianka! '' .
- eem. ludzie ! co ja mam dziś urodziny czy co? - zaśmiałam się .
- No nie ale wiem jak to ciężko jest na początku więc oto mini impreza. - w tym momentcie wskazał na wszystkich, m.in. Chris, Caitlin, Chaz itd. Wszyscy nasi przyjaciele. Siedzieliśmy do 23 , było bez alkoholu. Były same przekąski i soki. Poszłam się wykąpać jak wszyscy poszli. Ubrałam piżamkę i rozczesałam włosy. Poszłam spać.
*************************************************
Em. mało osób czyta ten blog więc myśle nad skasowaniem ..
- to ja pójdę się odświeżyć - oznajmił nagle Jus.
- Okej. chcesz coś zjeść to ci zrobie?
- mhm..
- więc co chcesz? - uśmiechnęłam się
- ciebie ! - powiedział rzucając się na mnie . Zaczęliśmy się całować i rozbierać. Gdy byłam w samych majtkach Justin był już nagi. Zdjął ze mnie majtki i spojrzał na mnie.
- Chcesz tego?? - byłam za bardzo podniecona żeby odmawiać
- Mhmm.. - robiliśmy to z 2 godziny. Po skończonym stosunku pocałowałam Justina w usta. To był mój 1 raz. Wiem że Justin to ten jedyny i mam nadzieje że nie zrani mnie. Po 20 minutach odpoczynku ubrałam się i pobiegłam do mojego pokoju a Justin poszedł się ogarnąć. Wzięłam prysznic i ubrałam się. Zrobiłam lekki makijaż i uczesałam się w kucyka. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni gdzie siedział Chris. Miał wielki zaciesz.
- No a ty co taki uradowany? dlatego że cię wrzuciłam do basenu?! No to podwoje twoją radość ! - wziełam go na ręce i pobiegłam wrzucić go do basenu.
- Kurwa ! - wrzasną jak się wynurzył.
- Nie moja wina że jesteś taki lekki - powiedziałam przez śmiech. Justin wszystko widział i się śmiał. Podeszłam do niego i dałam buziaka w policzek i podziękowałam za to co zrobił ze mną. Pobiegłam do pokoju i weszłam na lapka. Zalogowałam się na twittera i dodałam wpis.
,, no! wykąpałam @chrisbeadles ; D ''
Wyłączyłam lapka i pobiegłam do kuchni zjeść śniadanie. Zrobiłam płatki i je zjadłam . ( ale logiczne ; D ) Poszłam do Jusa, który siedział przed domem
- Justin. idziemy gdzieś?
- aa gdzie chcesz?
- chodź na lody
- okej - powiedział z bananem na buzi. Poszliśmy do lodziarni i zamówiliśmy swoje porcje, ja zamówiłam 3 gałki czekoladowych i 3 pistacjowe. Justin zamówił 5 gałek czekoladowych. Zjedliśmy nasze lody i pojechaliśmy do studia, bo byłam umówiona na 10 a jest 9:40 . Dojechaliśmy w 10 minut więc poszłam do Monic .( Monic to makijażystka . ) Poszłam włożyć mój zestaw ubrań i poszliśmy nagrywać teledysk. Skończyłam go nagrywać o 18 . Byłam z tego powodu niezadowolona ale okej... Jutro mam też nagrywać teledysk. Weszłam do domu, wszędzie było ciemno. Weszłam do salonu. No i wszyscy wyskoczyli i wrzasnęli ,, Niespodzianka! '' .
- eem. ludzie ! co ja mam dziś urodziny czy co? - zaśmiałam się .
- No nie ale wiem jak to ciężko jest na początku więc oto mini impreza. - w tym momentcie wskazał na wszystkich, m.in. Chris, Caitlin, Chaz itd. Wszyscy nasi przyjaciele. Siedzieliśmy do 23 , było bez alkoholu. Były same przekąski i soki. Poszłam się wykąpać jak wszyscy poszli. Ubrałam piżamkę i rozczesałam włosy. Poszłam spać.
*************************************************
Em. mało osób czyta ten blog więc myśle nad skasowaniem ..


